Adrian Zandberg uznał na Twitterze, że polska polityka mieszkaniowa po 1989 zawiodła, a za PRL łatwiej było o tanie mieszkanie niż obecnie. "@JanSpiewak napisał prawdę: po PRL miliony ludzi otrzymały mieszkania za ułamek rynkowej wartości. Młodzież, która wejdzie w dorosłość w 2020, nie dostanie tego prezentu. Tak, łatwiej dziś o szynkę i zagraniczne wakacje. Ale w sprawie mieszkań wolna Polska nie ma się czym chwalić"- stwierdził lider Razem.
@JanSpiewak napisał prawdę: po PRL miliony ludzi otrzymały mieszkania za ułamek rynkowej wartości. Młodzież, która wejdzie w dorosłość w 2020, nie dostanie tego prezentu. Tak, łatwiej dziś o szynkę i zagraniczne wakacje. Ale w sprawie mieszkań wolna Polska nie ma się czym chwalić
— Adrian Zandberg (@ZandbergRAZEM) December 28, 2019
Oskarżył też kolejne rządy i władze lokalne o brak sensownej polityki mieszkaniowej, co doprowadziło do "kredytowej wolnoamerykanki". "O tym, że wolna Polska, nie waloryzując wkładów, złamała w tej sprawie umowę społeczną? Że zamiast sensownej polityki mieszkaniowej były opowieści o "rynku, co szybko wszystko załatwi", a potem kredytowa wolnoamerykanka? Zgadzam się, to było mocno nie w porządku" - dodał lider partii Razem.
Te wpisy wywołały ostrą krytykę poglądów Zandberga. Internauci odpisali mu m.in., że w PRL na mieszkania trzeba było czekać latami, zbierając pieniądze na książeczki mieszkaniowe. I też nie dostawało się dużego lokalu w centrum miasta. Ich zdaniem, o ile problem mieszkań dla młodych faktycznie istnieje, to nie można pisać, że w minionej epoce było lepiej.
To nie było tak jak Pan napisał. Trudno powiedzieć ile w PRL kosztowało mieszkanie, bo każdy pracował za ułamek wynagrodzenia, w latach 80-tych jakieś 25 USD miesięcznie. Generalnie trzeba było przepracować kilkanaście albo i kilkadziesiąt lat by dostać przydział.
— Tomasz Jabłoński (@Tomasz_Jablonsk) December 28, 2019
Słowo klucz: "Po PRL", bo w PRL ludzie czekali latami. Mieszkając z rodzicami, dziadkami albo w hotelu robotniczym.
— ᴍᴀɴᴅᴀʀᴋ 🇵🇱 (@XKubiak) December 28, 2019
Mieszkania dla młodych ludzi to jest problem, ale błagam, PRL nie jest tu żadnym wyznacznikiem lepszej alternatywy.
Zandberg odpowiedział im że argumenty o długim czekaniu na przydział mieszkania za czasów nie przekonują go, bo na lokal, który można dostać w spadku po krewnych czeka się dłużej, a do tego nie wszyscy mogą na taki zapis w testamencie liczyć.
Częstym argumentem przeciw budownictwu epoki PRL jest to, że na mieszkanie z przydziału trzeba było czekać. Na spadek z oczywistych przyczyn czeka się zdecydowanie dłużej. Nie mówiąc już o tym, że jest całkiem spora grupa, która żadnego takiego spadku nie otrzyma.
— Adrian Zandberg (@ZandbergRAZEM) December 28, 2019