- W obu sprawach komisja złoży skargi do Naczelnego Sądu Administracyjnego - zapowiedział na konferencji prasowej w Ministerstwie Sprawiedliwości Kaleta. - Dzisiaj sądy ignorują prawo, które powstało po to, by te patologie, które powstały w skutek dzikiej reprywatyzacji, były wycofane - powiedział wiceszef komisji. Jak dodał, członkowie komisji są pewni, że zastosowali prawidłowo prawo wydając decyzję ws. Otwockiej 10.

Kaleta zaznaczył, że skupujący roszczenia do nieruchomości w Warszawie, w tym do Otwockiej 10, Marek M. może się cieszyć z utrzymania nieruchomości, choć - jak podkreślił - "sąd stwierdził, że nigdy nie powinna trafić w ręce beneficjentów". - Ta decyzja nigdy nie powinna wejść do obrotu, bo została wydana na osobę nieżyjącą - dodał.

- Odczytujemy dzisiejszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego jako próbę odwracania rzeczywistych faktów ws. afery reprywatyzacyjnej, ponieważ jeśli Marek M. uzyskał nieruchomość niezgodnie z prawem, to wolą ustawodawcy, wolą państwa polskiego wyrażoną w ustawie o komisji weryfikacyjnej jest to, by taka osoba z tej nieruchomości nie korzystała. Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie może pomijać obowiązującego prawa - podkreślił Kaleta.

Jak zaznaczył, "w drugim orzeczeniu sąd stwierdził, co też jest kuriozalne, że nie sposób powiązać negatywnych skutków społecznych - podwyżek czynszu, czyszczenia kamienicy z faktem wydania decyzji reprywatyzacyjnej". - Że reprywatyzacja nie miała związku z tym, że próbowano ludzi eksmitować na bruk - mówił wiceszef komisji.

Na początku października zeszłego roku komisja weryfikacyjna stwierdziła nieważność decyzji zwrotowej prezydenta m.st. Warszawy z 8 grudnia 2005 r. w sprawie nieruchomości przy ul. Otwockiej 10. Od tej decyzji wpłynęły odwołania do WSA.

Jak wskazał we wtorek sąd, komisja, stwierdzając nieważność decyzji, nie zbadała prawidłowo okoliczności "nieodwracalnych skutków prawnych", do których mogło dojść już w późniejszym okresie w związku z obrotem prawami do nieruchomości. Takie nieodwracalne skutki wykluczały zaś stwierdzenie nieważności decyzji.

Wyrok jest nieprawomocny, w sprawie przysługuje skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeśli orzeczenie się uprawomocni, to sprawa Otwockiej 10 będzie musiała wrócić do ponownego zbadania przez komisję weryfikacyjną.

"WSA wylegitymizował dziś decyzję reprywatyzacyjną wydaną na osobę zmarłą ... w 1952 r. Skandal to mało powiedziane. Głupota tego orzeczenia poraża. Ciekawe co na to nasze dumne stowarzyszenia sędziowskie" - napisał na Twitterze Jaki.

Wiceprzewodniczący komisji Sebastian Kaleta zapowiedział, że komisja odwoła się do sądu wyższej instancji. "Oczywiście zaskarżymy do NSA" - zapowiedział, również na Twitterze.

- W ocenie komisji decyzja prezydenta m.st. Warszawy jako wydana z naruszeniem prawa zasługuje na stwierdzenie nieważności w całości - mówił w październiku 2018 r., gdy komisja wydawała decyzję, jej wiceprzewodniczący Sebastian Kaleta.

Zwracał m.in. uwagę, że w sprawie postępowania reprywatyzacyjnego wobec nieruchomości przy Otwockiej 10 komisja stwierdziła wielopiętrowe zaniedbania. Wymienił m.in. to, że "sąd ustanowił kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu w sytuacji, w gdy ta osoba już od 50 lat nie żyła". Mówił też, że po wydaniu nieruchomości mieszkańcy próbowali "zwalczać tę reprywatyzację", ale kurator - znany ze skupowania roszczeń Marek M. - składał do sądu kolejne wnioski. Jak mówił Kaleta, w końcu Marek M. wraz z matką postanowił kupić roszczenia do Otwockiej 10, a łącznie na kamienicę z 24 lokalami wydał około 300 tys. zł.

Jak powiedział we wtorek PAP pełnomocnik stołecznego ratusza mec. Bartosz Przeciechowski, w tej sprawie po decyzji reprywatyzacyjnej doszło do czynności prawnych - m.in. darowizny dokonanej przez Marka M. na rzecz matki - a komisja powinna stwierdzić, że doszło do nieodwracalnych skutków prawnych. Dodał, że to "pierwsza merytorycznie uchylona przez WSA" taka sprawa.