We wtorek Sąd Okręgowy w Poznaniu, jako sąd drugiej instancji, rozpatrywał sprawę Josefa L. Prawomocny wyrok ma zostać ogłoszony na początku grudnia.

Reklama

101-letnia Stefania Chlebowska w jednej z kamienic w centrum Poznania mieszkała 60 lat. Dziewięć lat temu kamienica zmieniła właściciela, a ten postanowił zburzyć budynek, by w jego miejsce postawić nowoczesny lokal z powierzchnią handlową i biurami. Aby zrealizować swoje cele Josef L. miał naciskać na mieszkańców kamienicy i pogarszał ich warunki mieszkaniowe m.in. wymontował drzwi i okna z opuszczonych mieszkań. Następnie wymontowane zostały drzwi do budynku, co nasiliło kradzieże. W budynku odcięty został gaz i prąd, rozrzucono w nim śmieci. Lokatorzy dostali również informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał. Pismo dotyczące rzekomej decyzji o nakazie rozbiórki było właśnie przedmiotem pozwu, w którym Stefania Chlebowska wraz z córką Hanną zarzuciły właścicielowi próbę oszustwa.

Stefania Chlebowska o sprawiedliwość walczyła do końca życia, zmarła na początku czerwca ub. roku. Kiedy zaczynała batalię prawną z oskarżonym napisała: "z niegodziwością i bestialstwem, jakie przejawia pan w stosunku do mnie i mojej rodziny nie zetknęłam się w moim życiu - nawet w czasie okupacji hitlerowskiej ze strony Gestapo. Pieniądze z tej inwestycji, okupione krzywdą ludzką, nie przyniosą panu niczego dobrego. Jest pan złym człowiekiem".

W listopadzie ub. roku poznański sąd rejonowy wydał wyrok w tej sprawie i uznając Josefa L. winnym zarzuconego mu oszustwa wymierzył mu karę 8 miesięcy bezwzględnego więzienia i 20 tys. zł grzywny. Sędzia Renata Żurowska podkreśliła w uzasadnieniu, że "sąd nie miał wątpliwości co do rzeczywistych intencji i postawy oskarżonego". W ocenie sądu "działania, które podjął oskarżony były brutalne, bezprawne i były nacechowane dużą dozą bezprawia, taką bezwzględnością w pozbywaniu się lokatorów z kamienicy, która kupił".

Apelację od tego wyroku złożyła prokuratura, która zaskarżyła wyrok w całości – na korzyść Josefa L. – domagając się jego uniewinnienia, lub ewentualnego przekazania sprawy do ponownego rozpatrzenia przez sąd pierwszej instancji.

We wtorek, kiedy sprawę rozpatrywał sąd okręgowy, prokuratura wskazywała m.in., że "odnosi się wrażenie, iż skazanie oskarżonego nastąpiło w oparciu o całokształt przypisanych oskarżonemu przez sąd I instancji działań, a nie w oparciu o czyn zarzucany w akcie oskarżenia". Wskazano również, że nie sposób przyjąć, by pismo przesłane do pokrzywdzonej "było działaniem brutalnym i rozciągniętym w czasie". Dodano również, że Josef L. "miał wolę ugodowego zakończenia sprawy", a celem jego działań nie było osiągnięcie korzyści majątkowej.

O uniewinnienie, ewentualne uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia apelował także obrońca oskarżonego. Sam oskarżony zapewnił we wtorek w sądzie, że jest niewinny i że od początku dążył do kompromisu. Nigdy nie miałem zamiaru nikogo wyrzucać z jego miejsca zamieszkania. Chciałem polubownie tą sprawę rozwiązać. Zrobiliśmy spotkanie u adwokata oskarżających i moim, gdzie przedstawiłem, że chciałem w jakiś sposób rozwiązać ten problem. Powiedziałem, że jestem skłonny zapłacić 50 tys. zł, dać mieszkanie zastępcze, takie jakie by chciały, pokryć koszty transportu. Dostałem odpowiedź, że nie zgadzają się, one chcą 150 tys. zł ode mnie - mówił.

Od tego czasu byłem nękany, nie wiem ile razy w prokuraturze, przed sądem. Wszystko dlatego, że nie chciałem zapłacić tych 150 tys. zł. Nie wiem, jakim trzeba być tchórzem i kłamcą, żeby zasłaniać się starszą kobietą i udowadniać, że ja chciałem ją wyrzucić – żebym tylko zapłacił haracz, te 150 tys. zł – dodał.

Pełnomocnik oskarżycielki wniósł o surowszą karę. Córka Stefanii Chlebowskiej Hanna, podkreśliła we wtorek, że jest "zbulwersowana działaniem prokuratury w tej sprawie". To prokuratura uczyniła oskarżonego silniejszym i bezkarnym – mówiła. Dodała, że "dla oskarżonego nie liczą się ludzie, liczą się pieniądze. Traktował nas jak zwierzęta, które można wykurzyć" – zaznaczyła.

Sąd Okręgowy wyda wyrok w tej sprawie na początku grudnia.