Choć za prąd nie musimy płacić więcej niż przed rokiem, to reszta rachunków związanych z utrzymaniem domu lub mieszkania niestety już nas nie rozpieszcza. Z najnowszych danych opublikowanych przez GUS wynika, że najmocniej w ciągu ostatnich 12 miesięcy podrożał wywóz śmieci – aż o 20 proc. Znacznie więcej niż przed rokiem trzeba też płacić za usługi zw. z domem (o 5 proc.). Chodzi tu o takie usługi jak naprawy czy usługi sprzątania. W tym wypadku podwyżki nie są niczym zaskakującym w obliczu rosnących wynagrodzeń Polaków.

Wyraźnie w ostatnim roku podrożał też gaz (o 4,5 proc.) i wzrosły czynsze płacone przez najemców właścicielom – o 4,2 proc.. Słowem wyjaśnienia należy dodać, że w Polsce dominuje najem o stawkach nierynkowych (chodzi tu np. o mieszkania komunalne, zakładowe czy spółdzielcze lokatorskie). Raportowany przez urząd wzrost cen nie odnosi się więc wprost do stawek płaconych właścicielom, którzy kupili mieszkania na wynajem.

Tanieją tylko energia i AGD

Jedynymi składnikami domowych rachunków, za które trzeba dziś płacić mniej niż przed rokiem są AGD i energia elektryczna. Za tą ostatnią, dzięki rządowej interwencji, trzeba dziś płacić o 5,8 proc. mniej niż przed rokiem – wynika z danych GUS. Trochę mniej niż przed rokiem trzeba też płacić za AGD (pralki, lodówki, kuchenki itd.). Te urządzenia są dziś przeciętnie o 1,3 proc. tańsze niż przed rokiem.

Utrzymanie domu za 930 złotych miesięcznie

W efekcie łączny koszt utrzymania i prowadzenia domu w czerwcu 2019 roku był o 1,7 proc. wyższy niż rok wcześniej. To oznacza dynamikę wzrostu niższą niż inflacja, która w czerwcu została przez urząd oszacowana na 2,6 proc. w skali roku. To znaczy, że rządowa interwencja na rynku energii elektrycznej dała pewne efekty. Przeważnie bowiem koszty utrzymania domu rosły szybciej niż ogólny poziom cen mierzony inflacją. I choć wzrost kosztów utrzymania domu został spowolniony to nie doszło do jego zatrzymania.

Statystyczna trzyosobowa rodzina na utrzymanie i wyposażenie mieszkania wydała w czerwcu ponad 930 złotych – wynika z szacunków HRE Investments opartych o dane GUS na temat inflacji i wydatków gospodarstw domowych. Kwota ta uwzględnia wydatki na ogrzewanie i nośniki energii (koło 40 proc. łącznych kosztów związanych z mieszkaniem), ale też inne media, czynsze płacone przez najemców, wywóz nieczystości, zakup AGD, mebli, oświetlenia, dekoracji, usług takich jak sprzątanie czy remonty.

Z drugiej strony pomijane są koszty obsługi kredytów hipotecznych, które w przypadku zadłużonych rodzin pochłaniają przeważnie więcej pieniędzy niż wcześniej omawiane utrzymanie, wyposażenie i prowadzenie domu. Pomijamy też podatki i opłaty związane z posiadaniem nieruchomości. Co warto podkreślić mówimy ponadto o wartości uśrednionej dla całego kraju. Jasne jest więc, że rodzina posiadająca skromne mieszkanie wyda na "dach nad głową" nawet kilkukrotnie mniej niż familia mieszkająca w dużej rezydencji.

Wydajemy coraz więcej

Z szacunków HRE Investments wynika, że na utrzymanie i wyposażenie dachu nad głową statystyczna trzyosobowa rodzina wydaje o 15 złotych więcej niż rok temu. W praktyce wartość ta może się okazać jednak wyższa, gdy w drugiej połowie bieżącego roku poznamy dokładniejsze dane na temat wydatków gospodarstw domowych.

Dlaczego? W ostatnich latach urzędowe dane sugerowały, że przeciętne wydatki na utrzymanie i wyposażenie mieszkań rosły szybciej niż wynikało ze wzrostu cen. To oznacza, że wraz z poprawianiem się sytuacji finansowej gospodarstwa domowe konsumują coraz więcej. Trudno się temu dziwić skoro – jak wynika z danych GUS – w latach 2007-18 dochód rozporządzalny na osobę wzrósł nominalnie o 82 proc., a realnie, czyli po uwzględnieniu inflacji, o 47 proc.