- Wśród oddanych już do użytku mieszkań w największych polskich miastach do wyboru są w zasadzie tylko lokale największe i niestandardowe, np. z licznymi skosami albo okrągłymi ścianami. Są entuzjaści takich powierzchni, ale większość marzy o jak najbardziej rozkładowym, jasnym mieszkaniu z balkonem. Takich gotowych do zajęcia lokali na rynku deweloperskim praktycznie dzisiaj nie ma – mówi Wyborcza.biz Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Dlaczego tak się dzieje? Przyczyn jest kilka. Deweloperom kurczą się banki ziemi z pozwoleniami na budowę, dwa - ciągną się postępowania administracyjne ("procedury zabierają dwa-trzy lata"). Trzy - niewielu inwestorów korzysta z uproszczonych mechanizmów. Cztery - nie najlepiej jest z rządowym programem Mieszkanie Plus ("w ciągu dwóch lat jego realizacji udało się oddać zaledwie 480 mieszkań").

"Ile w takim przypadku trzeba czekać na przekazanie wyczekiwanych kluczy? Deweloperzy przyznają, że z ofertą zazwyczaj wychodzą do klientów tuż po uzyskaniu pozwolenia na budowę. Część z nich twierdzi, że zanim pokaże wizualizacje i otworzy biuro sprzedaży, woli mieć już za sobą wybór generalnego wykonawcy, by opracować ofertę na podstawie faktycznych kosztów budowy. Budowa trwa średnio 20 miesięcy. Trzeba więc założyć, że średni czas oczekiwania na mieszkanie kupione na etapie "ziemi" to dwa lata", opisuje Wyborcza.biz.

W efekcie jeszcze zanim deweloper zacznie się ogłaszać w sieci, ma zarezerwowanych kilkadziesiąt procent mieszkań. I to na etapie projektu.