To swoisty Święty Graal dla części deweloperów. Mowa o dokumencie pod niepozorną nazwą: . Dziś będzie omawiany na komisji ładu przestrzennego Rady Warszawy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, projekt może być uchwalony na jednej z nadchodzących sesji rady miasta (najbliższa jest 21 kwietnia).
Chodzi o kilka kwartałów w ścisłym centrum stolicy. W grę wchodzi tu m.in. budowa nowego wysokościowca PKO BP na rogu ul. Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej, dwóch wież biurowych na działce miejskiej, 170-metrowego budynku Roma Tower na terenach archidiecezji warszawskiej, przebudowa kilku wieżowców, takich jak Intraco 2, Marriott czy Orange. Wszystkie inwestycje mają przynieść ok. 250 tys. mkw. nowych powierzchni komercyjnych. Przedstawiciele branży deweloperskiej szacują wartość inwestycji wysokościowych na 3–4 mld zł. Do tego dochodzi przebudowa co najmniej 30 kamienic, co daje kolejne 600 mln zł. A więc mowa o torcie wartym nawet 4–5 mld zł i 8 mln zł rocznie wpływów do miejskiej kasy z tytułu podatku od nieruchomości liczonego od nowej powierzchni biurowej.
Jednak tereny te nie mogą doczekać się uchwalenia planu miejscowego od niemal sześciu lat. Skutki tego obrazuje sytuacja działki o powierzchni 11 tys. mkw., tuż obok hotelu Marriott i Oxford Tower, na której do 2013 r. działało liceum z tradycjami im. Hoffmanowej. Miasto chciało sprzedać nieruchomość w ubiegłym roku za min. 200 mln zł, promując ją m.in. na targach w Cannes i Monachium. W sferze obrotu działkami miał to być największy interes ubiegłego roku. W tym celu ratusz przeniósł liceum w inne miejsce (na ul. Hożą). Niestety żaden oferent się nie zgłosił. Stało się tak zapewne dlatego, że działka ta, mimo że atrakcyjna, nie jest objęta planem miejscowym, lecz jedynie warunkami zabudowy (WZ). – – tłumaczy nam przedstawiciel branży nieruchomościowej.
Dlaczego działki w ścisłym centrum największego polskiego miasta od lat nie mają planu miejscowego? Przez konflikt o to, jak ma rozwijać się warszawskie Śródmieście. – – twierdzi jeden z naszych rozmówców.
Deweloperzy inwestujący na Woli odpierają zarzuty. – – zapewnia Krzysztof Wilczek, dyrektor regionalny Skanska Property Poland.
Władze stolicy też zaprzeczają. – – twierdzi Bartosz Milczarczyk ze stołecznego ratusza.
Z teorią blokowania planu miejscowego dla części Śródmieścia zgadza się Jan Śpiewak, aktywista miejski ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i niezrzeszony radny dzielnicy Śródmieście. – (na Woli – red.) – zdradza.
Aktywiści miejscy to zresztą kolejny element układanki. – – zapowiada Jan Śpiewak. Twierdzi, że mieszkańcy chcą zachowania maksymalnej ilości zieleni, bo jest to jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Warszawie. – – stwierdza Śpiewak.
Do tego wszystkiego dochodzą władze miasta i dzielnicy Śródmieście. Nieoficjalnie mówi się o rozbieżnych interesach jednych i drugich (28 stycznia br. władze dzielnicy negatywnie zaopiniowały projekt planu). – twierdzi jeden z naszych rozmówców. Chodzi o to, że inwestycje o łącznej powierzchni powyżej 15 tys. mkw. nie są procedowane na poziomie dzielnic. Kiedy pojawi się plan, dzielnica nie będzie już wydawać żadnych wuzetek, bo wszystko będzie z góry określone w planie miejscowym.
Bartosz Milczarczyk z ratusza zapewnia, że konfliktu między władzami miasta i dzielnicy nie ma, choć przyznaje, że sytuacja jest trudna. – – przyznaje. I zapewnia, że ich zadaniem jest przygotowanie takiego planu, który będzie najlepszy dla mieszkańców i spójny z planem rozwoju miasta.