Jeśli projekt ustawy o ochronie klientów firm deweloperskich wejdzie w życie, to mieszkania będą musiały zdrożeć – ostrzegają przedstawiciele Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Analitycy uważają jednak, że w czasach nadmiernej podaży, przy malejącej liczbie kredytów hipotecznych, deweloperzy nie zdecydują się na podwyżki. Przynajmniej dopóki nie sprzedadzą tego, co już wybudowali.

Reklama

Dziś posłowie zadecydują o losie projektu. Jeśli go przyjmą, nowe przepisy wejdą w życie jeszcze w tym roku. Gdy tak się stanie, deweloper będzie musiał nie tylko trzymać wpłacane przez klientów zaliczki na tzw. rachunku powierniczym, ale także wykupić dodatkowe gwarancje bankowe lub ubezpieczenie. Ma to zapewnić nabywcom możliwość odzyskania całej wpłaconej kwoty w przypadku bankructwa dewelopera.

Będzie regres

Deweloperzy uważają, że takie podwójne zabezpieczenie, czyli rachunek powierniczy i gwarancja, oznacza wyeliminowanie z rynku małych i średnich firm, których nie będzie stać na dodatkowe zabezpieczenia.

Poza tym pociągnie za sobą wzrost kosztów budowy. – Dziś jeszcze trudno określić poziom wzrostu cen, bo banki nie mają nawet produktów, które mogłyby nam zaoferować – mówi Jacek Bielecki, wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Z jego wstępnych wyliczeń wynika, że podwyżka może wynieść 2 – 4 proc.

Większość analityków uważa jednak taki scenariusz za mało prawdopodobny. – Na rynku utrzymuje się nadpodaż mieszkań, więc deweloperzy nie mogą sobie pozwolić na podwyżki – uważa Jarosław Strzeszyński z Instytutu Rynku Analiz Monitoring Rynku Nieruchomości.

W pierwszym półroczu firmy wprowadziły do sprzedaży ponad 21 tys. mieszkań, czyli tyle, ile w rekordowym 2007 r. I choć w lipcu liczba oddanych lokali zmniejszyła się o 15,6 proc., to na klientów wciąż czeka kilkadziesiąt tysięcy mieszkań. Tylko w Warszawie jest ich 4 – 5 tys.

Co więcej, na inwestycje w trakcie budowy coraz trudniej będzie znaleźć klientów, bo Polacy coraz ostrożniej zaciągają kredyty. Z ostatniej analizy Open Finance wynika, że w drugim kwartale tego roku banki udzieliły 13,2 proc. kredytów hipotecznych, czyli tylko o 2,5 proc. więcej niż rok temu. To świadczy o dużym wyhamowaniu popytu, bo do niedawna liczba hipotek rosła w tempie od kilkunastu do 30 proc. rocznie. Prawdziwego regresu na rynku analitycy spodziewają się od września, gdy w życie wejdą nowe zasady programu „Rodzina na swoim”.

Kompromis gotowy

Dziś zarówno posłowie koalicji, jak i opozycji opowiadają się za zwiększeniem bezpieczeństwa klientów firm deweloperskich. Jest to ważne, bo ponad 60 – 70 proc. sprzedanych w ostatnich miesiącach mieszkań to lokale w trakcie budowy. Rząd, który z jednej strony chciałby dogodzić klientom, z drugiej zaś nie chce narażać się silnej branży deweloperskiej, przygotował kompromisowe rozwiązanie. Proponuje poprawkę, która ma umożliwić deweloperom wybór: sami będą decydować, czy sprzedawać mieszkania z większą, czy mniejszą gwarancją.

– Firmy, które będą chciały przyciągnąć klientów, zdecydują się na bezpieczniejszą dla klientów opcję – mówi Aldona Młyńczak z Platformy, jedna ze współautorek projektu. – I nie musi to oznaczać wzrostu cen za metr kwadratowy.

Polska jest jednym z ostatnich krajów Unii Europejskiej, w których deweloper jest bardziej uprzywilejowany niż nabywca. Zwrócił na to uwagę Trybunał Konstytucyjny, który zlecił Sejmowi zmianę przepisów.