Reinhold Polska wraz z pracownią S. A. M. I. Architekci Mariusz Lewandowski i wspólnicy w podziemiach oraz na parterze zaprojektowali powierzchnie handlowo-usługowe. Wyższe kondygnacje zajmą biura. Po modernizacji znajdzie się tam 3,5 tys. mkw powierzchni użytkowej. Inwestor zainstaluje m.in. system elektronicznego zarządzania budynkiem (BMS - Building Management System). Wewnętrzne podwórze zmieni w przykryte szklana kopuła patio.

Dla miłośników starej Warszawy nie to jednak będzie najważniejsze. Inwestor przede wszystkim odnowi fasadę budynku, przywróci elewację oraz dobuduje zniszczone w latach siedemdziesiątych balkony. Deweloper zdobył już potencjalnych najemców. Kto to będzie nie chce jeszcze zdradzić. Planowane oddanie budynku do użytkowania przypadnie na koniec przyszłego roku.

Reinhold Polska wchodzi w skład szwedzkiej Reinhold Group. Od 2005 roku działa również na terenie Polski, gdzie prowadzi działalność deweloperską zarówno w zakresie budownictwa mieszkaniowego jak i komercyjnego. Inwestuje również w gotowe projekty. W 2007 roku zadebiutowała na warszawskiej giełdzie papierów wartościowych. Wartość inwestycji na polskim rynku przekracza 400 mln zł.

Kamienicę wybudowana w 1898 roku przez warszawskiego przedsiębiorcę Józefa Lipińskiego Reinhold Polska zakupił w lutym 2007 roku od spółki Yours Investment, należącej do Tomasza Gudzowatego, znanego fotografa, syna jednego z najbogatszych Polaków, Aleksandra Gudzowatego. Poprzedni właściciel chciał niszczejącą nieruchomość rozebrać, a na jej miejscu postawić nowoczesny budynek.

Pracownia architektoniczna APA prowadzona przez prof. Stefana Kuryłowicza przygotowała nawet projekt nowego biurowca. Na drodze tym planom stanął jednak Wojewódzki Konserwator Zabytków, który z urzędu rozpoczął procedurę wpisu nieruchomości do rejestru zabytków. Właściciel złożył odwołanie od tej decyzji, którą poparł ówczesny konserwator generalny Ryszard Mikliński.

Sprawa znowu wróciła do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Na prośbę właściciela zamówiono ekspertyzę biegłego. Jego decyzja była jednoznaczna. Dziewiętnastowieczna posiadłość, niezniszczona podczas wojny, zasługuje na miejsce w rejestrze i już od dawna powinna tam figurować. W rezultacie Ryszard Głowacz, wojewódzki konserwator zabytków ponownie wpisał kamienicę do rejestru zabytków.

Guzowaty nie dał jednak na wygraną i odwołał się od tej decyzji do Ministerstwa Kultury i Sztuki. Działania te nie przyniosły jednak rezultatów. Kamienica ocalała.