Sprawa, w związku z którą wniesiono skargę PG, dotyczyła sporu o stan prawny nieruchomości - działki zajmowanej przez małżeństwo Małgorzatę i Aleksandra S. Roszczenie do tej działki zgłaszał także Błażej F., wierzyciel pierwotnej właścicielki nieruchomości.

Reklama

Zlicytowano działkę nienależącą do dłużnika

Sąd ustalił w styczniu 2018 r., że działka używana przez małżeństwo S. została wydzielona z większej działki oraz że małżonkowie są jej prawowitymi właścicielami poprzez zasiedzenie. Jednak w sierpniu 2018 r. - jak poinformowała w komunikacie Prokuratura Krajowa - Błażej F. wystąpił do Sądu Rejonowego w Żywcu o wpisanie siebie do księgi wieczystej nieruchomości w miejsce dotychczasowych właścicieli – małżeństwa S. Żądanie uzasadnił nabyciem nieruchomości w wyniku jej przysądzenia w postępowaniu licytacyjnym. Decyzja sądu o przysądzeniu zapadła 13 kwietnia 2015 r. - przekazała PK.

Sąd rejonowy w marcu 2019 r. uznał, że spór sprowadzał się w istocie do ustalenia, które z wydanych postanowień jest decydującym o stanie prawnym nieruchomości i nie podzielił stanowiska F. Sąd podniósł, że przystępując do licytacji Błażej F. był świadomy, że część działki objętej postępowaniem egzekucyjnym nie znajduje się już w posiadaniu dłużnika Anny D. - przekazała PK.

Od postanowienia żywieckiego sądu Błażej F. wniósł jednak apelację, w której zarzucił, że sąd naruszył przepisy Kodeksu postępowania cywilnego dotyczące przysądzenia własności. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej 22 sierpnia 2019 r. dał pierwszeństwo tytułowi własności F. wskazując, iż tytuł prawny pozwanych - czyli wpis do księgi wieczystej z 2018 r. stwierdzający zasiedzenie nieruchomości od 2009 r. - jest późniejszy w stosunku do tytułu prawnego powoda, czyli decyzji o przysądzeniu z 2015 r.

Ponadto sąd okręgowy - jak przekazała PK - uznał, że "bez znaczenia była wiedza powoda, że część egzekwowanej działki nie jest we władaniu dłużnika, ale osób trzecich, gdyż nabycie licytacyjne oderwane jest od dobrej lub złej wiary".

Reklama

Skarga nadzwyczajna Ziobry

We wniesionej do SN skardze nadzwyczajnej Prokurator Generalny zarzucił wyrokowi Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, że błędnie dał pierwszeństwo postanowieniu sądu rejonowego z 13 kwietnia 2015 r., które zapadło wobec nieruchomości nie będącej własnością dłużniczki. Spowodowało to niesłuszne pozbawienie własności powodów, co jest niemożliwe do aprobaty w świetle wymagań praworządności i wskazanych w Konstytucji RP podstawowych praw ekonomicznych człowieka, czyli prawa do własności - podkreślono w komunikacie PK.

W ocenie PG sąd okręgowy błędnie przyjął, że tytuł własności do nieruchomości nabytej w drodze licytacji z 2015 r. ma pierwszeństwo przed tytułem własności małżeństwa S. pomimo, że małżonkowie nabyli nieruchomość poprzez zasiedzenie w 2009 r. Od tego czasu nieruchomość ta nie była już własnością dłużniczki F., czyli Anny D., a tym samym nie mogła ona ulec przysądzeniu na własność wierzyciela D. - wskazano w skardze nadzwyczajnej.

W efekcie końcowym postępowania sądowego doszło do wydania orzeczenia w odczuciu społecznym zupełnie niesprawiedliwego, które de facto sankcjonuje sprzedaż działki w drodze licytacji nienależącej do dłużnika i pozbawia własności prawowitych właścicieli za długi innej osoby, za które w żadnym stopniu nie odpowiadali i nie byli zobowiązani do ich spłaty - podkreśliła prokuratura.

W związku z tym Prokurator Generalny wniósł do SN o uchylenie zaskarżonego wyroku sądu w Bielsku-Białej z dnia 22 i wydanie orzeczenia oddalającego apelację F.

Instytucja skargi nadzwyczajnej została wprowadzona ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie w kwietniu 2018 r. Obecnie przewiduje ona m.in. możliwość składania do Sądu Najwyższego takich skarg na prawomocne wyroki polskich sądów z ostatnich 20 lat. Dotychczas do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN wpłynęło w przybliżeniu ponad 150 skarg nadzwyczajnych. Dotychczas Izba ta, która zajmuje się rozpoznawaniem tych skarg, rozpoznała merytorycznie blisko 50 spośród nich.