Raport zostanie przesłany do najważniejszych osób i instytucji w państwie.

We wtorek odbyło się posiedzenie niejawne, na którym członkowie komisji głosowali nad raportem z prac. - Dzisiaj podjęliśmy uchwałę przyjmującą ten raport stosunkiem głosów: pięć głosów za przyjęciem raportu, dwa przeciw i dwa wstrzymujące - poinformował podczas konferencji prasowej w Ministerstwie Sprawiedliwości Kaleta.

Za przyjęciem raportu byli członkowie komisji delegowani przez PiS: Sebastian Kaleta, Paweł Lisiecki, Łukasz Kondratko, Jan Mosiński i Wiktor Klimiuk. Przeciw opowiedział się poseł PO-KO Robert Kropiwnicki oraz Sławomir Potapowicz (Nowoczesna). Od głosu wstrzymał się Bartłomiej Opaliński (PSL) i Adam Zieliński (w komisji z rekomendacji Kukiz'15).

Kaleta podkreślił, że raport stanowi przede wszystkim szczegółowy opis wszystkich podejmowanych przez komisję działań i jak również wnioski z kilkudziesięciu rozpraw.

Zapowiedział, że w najbliższych dniach raport zostanie opublikowany na stronach internetowych resortu sprawiedliwości oraz na właśnie uruchomionej stronie komisjaweryfikacyjna.pl. Umieszczono na niej m.in. mapę, z adresami nieruchomości, którymi zajmowała się komisja i krótki opis wydanych decyzji. Raport ma też być wysłany do najważniejszych osób i instytucji w państwie.

Kaleta zapowiedział, że komisja będzie dalej działała i konsekwentnie pracowała nad kolejnymi sprawami. - Długa droga jeszcze przed nami, ponieważ wątków do zbadania jest jeszcze bardzo dużo - powiedział.

Przewodniczący przypomniał też główne tezy raportu, które przedstawił już przed tygodniem. - W warszawskim ratuszu w latach 2007-2016 w sposób systemowy brakowało nadzoru nad procesem reprywatyzacji, co zgodnie z ustaleniami prokuratury doprowadziło do stworzenia potężnego systemu korupcyjnego - mówił.

Wymienił, że zabrakło m.in. nadzoru nad procesem ustanawiania kuratorów dla osoby nieznanej z miejsca pobytu czy sprawdzenia okoliczności faktycznych w sprawach reprywatyzacyjnych. Ocenił, że pobłażliwie podchodzono do sygnałów o nieprawidłowościach przy zwrotach.

Jako dowód na poparcie tezy z raportu Kaleta przypomniał okoliczności zwrotu kilku nieruchomości i zeznania świadków, w tym urzędników ratusza przed komisją. Kaleta przekonywał, że była prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz była informowana o nieprawidłowościach przy reprywatyzacji, a jeszcze w kwietniu 2016 roku mówiła, że mamy do czynienia nie z "dziką", ale ze "normalną" reprywatyzacją. Zaznaczył też, przypominając zeznania, że na urzędników ratusza była wywierana presja, by wydawać 300 decyzji zwrotowych rocznie.

Kaleta dodał, że komisja dotarła do pisma z 2012 r. ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich prof. Ireny Lipowicz nt. możliwych nieprawidłowości przy reprywatyzacji do byłego premiera Donalda Tuska. Ale - jak powiedział Kaleta - w reakcji na list nie zbadano, czy odbywa się handel roszczeniami, a lokatorzy są wyrzucani na bruk. Jan Mosiński (PiS) dodał, że nie wyklucza złożenia wniosku o przesłuchanie Tuska.

Kaleta przypomniał też trzy postulaty legislacyjne komisji. Pierwszy to precyzyjne uregulowanie w przepisach, aby nie można było przekazywać w procesie reprywatyzacji nieruchomości, które zamieszkują lokatorzy komunalni. Drugi postulat dotyczy tego, by odszkodowania dla lokatorów przyznawane przez komisję były wypłacane z Funduszu Reprywatyzacji podległego rządowi. Teraz środki te trafiają do miasta, które twierdzi, że nie może wypłacać odszkodowań i wnosi skargi do sądu.

Trzeci postulat legislacyjny to zmiana przepisów dotyczących kuratorów. Komisja zarekomendowała zwiększenie kontroli przez sądy nad działalnością kuratorów oraz zwrócenie większej uwagi w postępowaniach na ochronę interesów Skarbu Państwa.

Kropiwnicki mówił, że raport opisuje dziesiątki decyzji komisji, ale problem w tym, że żadna nie jest prawomocna. Po drugie, jak mówił, bardzo dużo w raporcie jest o Gronkiewicz-Waltz, a "zapomina się" o decyzjach wcześniejszych prezydentów m.in. Lecha Kaczyńskiego czy zeznaniach Roberta N., obciążających ludzi związanych z PiS.

"Raport niestety jest napisany z tezą, ma zwalać całą winę na Hannę Gronkiewicz-Waltz i całkowicie pomijać rolę innych urzędników (...). Komisja zajmowała się wybiórczo sprawami, które były jej wygodne politycznie" - powiedział Kropiwnicki.

Dodał, że głosował przeciwko raportowi, ponieważ uznał, że stanowi on tezę polityczną. - Myślę, że to jest jeden z elementów kampanii wyborczej - ocenił poseł PO-KO.

Opaliński wyjaśnił, że wstrzymał się w głosowaniu nad przyjęciem raportu, a nie był przeciwko, ponieważ raport jest ogromną wartością dodaną do walki z dziką reprywatyzacją. Ale - jak mówił - raport zawężony jest do czasów prezydentury Gronkiewicz-Waltz, a proces reprywatyzacji trwał od początku lat 90. Opaliński wyraził wdzięczność, że w raporcie Kaleta "nakreślił potrzebę uchwalenia +dużej+ ustawy reprywatyzacyjnej".

Zieliński dodał, że zabrakło pracy zespołowej nad pewnymi fragmentami raportu, a materiał dowodowy nie został jeszcze "domknięty" i wielu świadków powinno zostać jeszcze przesłuchanych.

Podsumowując dwa lata prac komisji Kaleta mówił, że przed komisją odbyło się ponad 100 przesłuchań, wydano ponad 100 decyzji, a majątek, którym zajęła się komisja wynosi ponad miliard złotych.

Komisja weryfikacyjna od czerwca 2017 r. bada zgodność z prawem decyzji administracyjnych w sprawie reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.