Rozbiórka ma dotyczyć tylko części budynku - od drugiego piętra wzwyż. Jak podaje tvn24.pl, z dokumentacji przetargowej wynika, że demontaż zakłada "rozbiórkę instalacji (elektrycznej, wodno-kanalizacyjnej, klimatyzacyjnej i grzewczej), a także stropów, ścian, posadzek oraz wszystkich prac zabezpieczających".

Państwowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego na prace wyburzeniowe uzyskał 700 tys. zł dotacji. Środki pochodzą od wojewody mazowieckiego. Po przeprowadzeniu rozbiórki PINB będzie starał się odzyskać pieniądze od właścicieli budynku.

Najsłynniejsza samowolka budowlana przestanie straszyć. Po 8 latach jest wyrok sądu

"Rano została zawarta umowa na rozbiórkę #CzarnyKot - służby z wykonawca właśnie weszły na teren, gdzie przeprowadzona będzie likwidacja najsłynniejszej samowoli budowlanej w Polsce" – napisał na Facebooku Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Wykonawca wszedł na teren nieruchomości. Jest spisywane porozumienie z inwestorem w kwestii opróżnienia budynku, który zadeklarował, że sam to zrobi w poniedziałek. Odcinane będą media – mówi dla tvn24.pl Andrzej Kłosowski, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.

Jak podaje tvn2.pl we wtorek ma zostać rozstawione ogrodzenie wokół budynku, a wykonawca będzie miał maksymalnie 60 dni na zakończenie prac.

O tym, że Czarny Kot zostanie zburzony, informowała na początku sierpnia WP.pl. Dzielnica, na której stanęła najsłynniejsza samowolka budowlana, po 8 latach wygrała w sądzie.

"Wyrok nakazuje właścicielowi posesji zwrot gruntu miastu", podawała WP.pl.

- Mamy nadzieję, że to miejsce w końcu przestanie straszyć i zostanie zagospodarowane zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego – mówił wówczas Krzysztof Strzałkowski z wolskiego ratusza.

Budynek wyrósł pomiędzy ulicami Powązkowską i Okopową jeszcze w latach 80. O ile początkowo miał tylko jedno piętro, o tyle z czasem zaczęło ich przybywać. Bryła rozrastała się także na boki, prezentując różne style architektoniczne.

Spór miedzy miastem a właścicielem gruntu rozpoczął się w 2010 roku. Miasto domagało się zwrotu ziemi, z kolei "pomysłodawca architektonicznego >potworka< starał się zalegalizować swoje działania. Sąd uznał jednak, że właściciel łamie prawo, ponieważ korzysta z działki, której umowa dzierżawy wygasła w 2009 roku. Pomimo urzędniczych pism wzywających do zapłaty oraz opuszczenia gruntu, w hotelu Czarny Kot nadal prowadzono działalność gospodarczą", dodawała WP.pl.

Docelowo po tym, jak budynek zostanie zburzony, miałby tam powstać 120-metrowy wieżowiec. A niewykluczone, że także żłobek, biblioteka i przychodnia.