Ceny wzrosły, nie tylko w Polsce

Prognozowane od kilku miesięcy spadki cen nie znajdują odzwierciedlenia w obecnej sytuacji na rynku nieruchomości. Według najnowszych danych NBP dotyczących I kwartału 2019 roku, koszty, jakie należy ponieść za metr kwadratowy na rynku pierwotnym, wciąż są wysokie, a w niektórych aglomeracjach kraju, wolniej niż dotychczas, lecz nadal rosną.

Analizując ceny ofertowe udostępnione przez NBP, w porównaniu do IV kwartału 2018 roku, metr kwadratowy w Warszawie jest droższy o 402 zł i wynosi średnio 9 420 zł. W Krakowie odnotowano wzrost o 246 zł (7 630 zł/mkw.), we Wrocławiu o 227 zł (średnio 7 457 zł/mkw.). Co ciekawe, o 336 zł mniej trzeba zapłacić w Gdańsku, czyli średnio 8 267 zł/mkw. Porównując przedstawione kwoty do I kwartału zeszłego roku, można zauważyć wzrosty w każdym z analizowanych miast: w Warszawie o 1 219 zł, w Krakowie o 723 zł, we Wrocławiu o 712 zł oraz w Gdańsku o 213 zł. Odnotowane podwyżki cen w ciągu ostatnich 12 miesięcy są częścią trwającego od ok. 2013 roku boomu mieszkaniowego, w trakcie którego lokale na rynku pierwotnym znacznie drożeją. Pomimo drogich nieruchomości w Polsce, od początku 2013 roku do IV kwartału 2018 roku, ceny transakcyjne zwiększyły się o 19 proc., plasując nas na 23 miejscu wśród 29 analizowanych państw Unii Europejskiej (analiza Expander.pl).
Do rekordzistów należy między innymi Irlandia, w której mieszkania podrożały o 81 proc., Islandia - o 77 proc. oraz Węgry - 59 proc.

Lepsza sytuacja gospodarcza to droższe lokale

Niedawno media obiegła informacja, według której Polska została uznana tygrysem Europy. Wniosek ten wynika między innymi z analizy danych NBP, według których PKB na jednego mieszkańca (ceny bieżące) na koniec 2018 roku wyniosło 55 051 zł brutto, w porównaniu do 2013 roku jest to wzrost o 12 017 zł. Dobra sytuacja gospodarcza ma wpływ na ceny mieszkań. Rosnące wynagrodzenia, niski poziom stóp procentowych oraz mniejsze bezrobocie to czynniki, które zachęcają do zakupu lokali, nawet w wyższych cenach. Według danych GUS z marca 2019 roku, średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wynosiło 5 164,53 zł brutto i było wyższe niż w analogicznym okresie poprzedniego roku o 5,7 proc.

- Grunty droższe o ok 30-40 proc., drogie materiały budowlane, a także deficyt pracowników to powody, przez które ceny mieszkań wciąż są wysokie - mówi Grzegorz Woźniak, prezes spółki Quelle Lokum, realizującej inwestycję Park Leśny Bronowice - Mimo to, koszty, jakie należy ponieść za metr kwadratowy na rynku pierwotnym, nie odstraszają klientów. Polakom żyje się lepiej, wynagrodzenia wzrastają, a tanie kredyty hipoteczne przekonują do zakupu - komentuje.

Na rynku będzie stabilnie

Wciąż odnotowywane wzrosty na rynku nieruchomości nie wpływają na zmniejszenie popytu wśród społeczeństwa. Jak wynika z danych przedstawionych przez RynekPierwotny.pl, deficyt mieszkaniowy w Polsce określany jest na 2-2,5 mln jednostek, sytuując Polskę w ogonie Unii Europejskiej.

- Póki co popyt na mieszkania nie zmniejszy się. Wśród naszych klientów są młodzi ludzie, którzy chcą się usamodzielnić, założyć rodzinę, dążą do tego, aby zamieszkać na swoim - mówi Grzegorz Woźniak. - Polacy coraz mniej boją się utraty pracy ze względu na niemal zerowe bezrobocie, a obecna sytuacja gospodarcza nie wskazuje na wzrost stóp procentowych czy zmniejszenie wynagrodzeń. - dodaje.

Według analizy Bankier.pl ze stycznia bieżącego roku, ceny nieruchomości wyhamują, lecz nie zaliczą gwałtownych spadków. Powołując się na komentarz Rady Polityki Pieniężnej, portal zakłada, że stopy procentowe w obecnym roku nie ulegną zmianie, utrzymując się na tym samym, niskim poziomie.