I jak się przed nimi ustrzec? – o to także zapytał dziennik.pl. Naszymi ekspertami byli: Anna Arcipowska, właścicielka Dizajnia art-studio projektowe i Rafał Rogozik, architekt wnętrz salonów Agata.

Tak powstała lista 10 najczęściej powtarzanych błędów w urządzaniu mieszkania.

Reklama

1. Powielanie rozwiązań z katalogów

To co dobrze wygląda w kolorowych folderach nierzadko nijak ma się do funkcjonalności mieszkania. W szczególności naszego mieszkania. Bo przecież może się okazać, że inaczej niż rodzina na obrazku lubimy spędzać czas i potrzebujemy np. większego stołu albo dwóch kanap w salonie. Nie ma co bezkrytycznie wpatrywać się w katalogi – ich głównym zadaniem jest inspirowanie i pokazywanie różnych możliwości.

2. Misz-masz stylów

Barokowo urządzona łazienka, nowoczesna kuchnia w mocnych kolorach i skandynawska sypialnia – mieszanie różnych stylów w aranżacji wnętrz wprowadzi chaos i brak spójności, a przez to mieszkanie stanie się mniej przytulne.
Przecież każdy chce mieć tak ładnie, jak na zdjęciach w Internecie, można usłyszeć często od klientów. Problem w tym, że zdjęć jest tak wiele, inspiracji tak dużo, że trudno się w tym odnaleźć i wybrać jeden kierunek. Spójny. Jednolity. A zasada jest prosta – należy trzymać się jednego stylu i adaptować go na potrzeby różnych pomieszczeń, np. dzięki zastosowaniu odpowiedniej kolorystyki czy dodatków.

3. Niedbanie o proporcje i rozmiary

Reklama

A co za tym idzie nieumiejętność patrzenia całościowo na dane pomieszczenie. Przykłady można mnożyć, bo kiedy np. chcemy zaaranżować kącik rtv, to po postawieniu telewizora i np. szafki, okazuje się, że nie bardzo wiadomo, co zrobić z resztą ściany.
Niektórzy umieszczają zbyt wiele małych przedmiotów w pokoju, co wprowadza wrażenie chaosu albo decydują się na za duże meble (szczególnie sofy i kanapy), które nie współgrają z wielkością pomieszczenia. To wszystko sprawia wrażenie, że pokój nie tylko ma zaburzone proporcje, ale też wydaje się jeszcze mniejszy niż w rzeczywistości.

Dywan przy kanapie powinien być co najmniej szerokości sofy – wtedy umieszczamy go pod kanapą – albo szerokość stolika – leży tylko pod nim; tym samym jest do niego proporcjonalny. O czym jeszcze warto pamiętać? Jeśli kanapa jest duża, to być może sprawdzą się dwa stoliki.
Innymi słowy: zawsze musimy wybrać punkt odniesienia, do którego dobierzemy dodatki. Podobnie jest z obrazami czy np. lampami w jadali czy łazience.

4. Nieprzemyślane oświetlenie

Zapominamy o uwzględnianiu światła naturalnego i nie wykorzystujemy trików, dzięki którym możemy optycznie zmieniać wielkość pomieszczeń. Często dobieramy też oświetlenie tylko pod kątem wizualnym. Tymczasem równie ważne, a może nawet ważniejsze, jest takie ich rozplanowanie, by uwzględniały funkcje danych (części) pomieszczeń. Czytaj: dostarczały należytej ilości światła. To oznacza, że w salonie nie powinniśmy poprzestawać na jednej lampie sufitowej i (czasami) jednej bocznej, głównie stojącej. W sypialni z kolei – wiszącej lampie zlokalizowanej nad stolikiem nocnym, bo ta nie pozwoli czytać wieczorami w łóżku. Lepiej od razu postawić na kinkiet z regulowanym ramieniem.

Jeśli mamy stół, warto zainwestować w lampę zawieszoną bezpośrednio nad nim i opuszczoną tak, by nie raziła w oczy. Tam, gdzie potrzebne jest światło, powinno być ono dobre, energooszczędne, o określonej barwie. I pamiętajmy o doświetleniu np. półek z książkami czy rodzinnej galerii zdjęć. Wnętrze od razu stanie się bardziej przytulne.

5. Niedocenianie dodatków

Wnętrze całkowicie ich pozbawione wydaje się puste, niezamieszkałe i mało przyjazne. Bez klimatu – powiedzą krótko inni, kiedy zobaczą np. puste ściany czy parapet bez kwiatów.

Jeśli nie wiemy jeszcze na co się zdecydować postawmy na rodzinne fotografie umieszczone w ramkach różnej wielkości albo chociaż postawmy w wazonie cięte kwiaty. Zapalmy świeczkę. Rozłóżmy koc i kilka książek na biurku. Dobre wykończenie całości może zdziałać cuda.

6. Źle zawieszone obrazy

W tym przypadku nie chodzi o to, że są one zbyt małe, ale powieszone zbyt nisko albo zbyt wysoko. To ostatnie rozwiązanie jest znacznie częstsze. Efekt? Zaburzone proporcje, poczucie bałaganu i braku spójności.

Obrazy powinny być umieszczone na wysokości oczu dorosłego człowieka. W praktyce: środek obrazu powinien się znajdować 150 cm od podłogi.

7. Brak umiaru i mieszanie faktur

Co za dużo, to niezdrowo – to też bardzo częsty błąd. Przykładami: odmienna kolorystyka nawet jednej rodziny drewna, w tym np. łączenie dębu z bukiem. Albo postawienie na roletę z połyskującą tkaniną, a do tego umieszczenie na łóżku różnego rodzaju poduszek. Jednej włochatej, drugiej – atłasowej, trzeciej – bawełnianej. Tego się robi za dużo. Całość ze sobą nie gra.
O ile dobrze wyglądają zestaw kilku przedmiotów czy faktur, to ich baza zawsze powinna być spójna. Warto i o tym pamiętać.

8. Zaczynanie od ścian

Większość z nas najpierw maluje ściany, a później dobiera meble i myśli o całościowej aranżacji. Nie, nie i jeszcze raz nie. Najpierw warto wybrać tekstylia, które nam się podobają, zaplanować wystrój danego pomieszczenia i dopiero później zdecydować o kolorze ścian.
W ten sposób będzie nam znacznie łatwiej utrzymać spójność i dopasować do siebie poszczególne elementy. Nawet pozornie uniwersalna, śnieżna biel nie zawsze będzie się dobrze komponować – lepiej zachować odpowiednią kolejność urządzania czterech kątów.

9. Zbyt intensywne barwy

Nierzadko zakładamy, że to co widzimy na małym próbniku, będzie się tak samo prezentowało na większej powierzchni. Szczególnie jeśli chodzi o farby nanoszone na ścianę. Dobrze tymczasem pamiętać, że z reguły będą o pół tonu ciemniejsze. Po drugie, lepiej nie stosować intensywnych barw w całym mieszkaniu lub na wszystkich ścianach w danym pomieszczeniu. Mogą męczyć oczy, wywoływać niepokój i optycznie pomniejszać pokój. Lepiej wybierzmy jedną, najlepiej niewielką ścianę w łazience, przedpokoju czy np. w kuchni.

Dobrze jest postawić na jasne wnętrze (biel, szarość i rozmyte pastele) z mocnymi akcentami kolorystycznymi albo ciemne, ale za to konsekwentne pomieszczenia - aż do końca (granaty, szmaragdy są teraz szczególnie modne). W przypadku tych ostatnich sprawdzą się popularne teraz dodatki ze złotem czy np. miedzią. Nie mieszajmy jednak kolorów dodatków z kolorami bazy – inaczej wnętrze stanie się ciemne i mroczne.

10. Nieodpowiednia aranżacja okien

Bardzo często nie mamy w ogóle pomysłu na wygląd okna, a jeszcze częściej – budżetu na jego aranżację. Bo przecież ważniejsze było kupienie kanapy, pomalowanie ścian czy np. szafek do kuchni. Koniec końców albo rezygnujemy z aranżacji ("to drobiazg, tylko dodatek") albo stawiamy na klasyczne, marszczone firany, które nie sprawdzą się np. w nowoczesnym salonie. Innym popularnym błędem jest inwestowanie w grube zasłony ("okno ma być przecież dekoracją samą w sobie" mówimy wtedy), które skutecznie odcinają dostęp do światła słonecznego; w efekcie we wnętrzu panuje półmrok.

A wybór mamy szeroki – od firan, przez rolety (także rzymskie), po żaluzje. Są także materiały z black-outem, które odbijają światło. Niezależnie od tego na co się zdecydujemy, warto pamiętać, że okno nie powinno skupiać uwagę. Lepiej, jeśli będzie tłem dla innych elementów wystroju, w tym np. tapety czy fotela.