Zatrzymanymi zostali "Tomasz Sz., który uzyskał w 2015 r. prawo użytkowania wieczystego do tej nieruchomości oraz radca prawny Przemysław S., który w toku postępowania był kuratorem rzekomo nieobecnych trzech osób".

- Aktualnie trwają przeszukania w miejscach zamieszkania zatrzymanych - poinformowała prok. Bialik.

Zapowiedziała też, że zatrzymanym postawione zostaną zarzuty, które będą dotyczyły oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości przy reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Skaryszewskiej 11. Przestępstwo to jest zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.

Z informacji prokuratury wynika, że łączna szkoda, jaką poniósł na skutek przestępstwa Skarb Państwa oraz spadkobiercy, wyniosła ponad 745 tys. złotych.

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej zapowiedziała, że szersze informacje na temat tego postępowania i zarzutów stawianych podejrzanym zostaną przedstawione w godzinach późniejszych, po wykonaniu czynności procesowych z ich udziałem.

Zatrzymań dokonali funkcjonariusze z Wydziału Przestępczości Gospodarczej Komendy Stołecznej Policji na polecenie Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie.

Decyzją z końca 2015 r. warszawski ratusz ustanowił prawo użytkowania wieczystego do Skaryszewskiej 11 na rzecz nowego właściciela, a w 2016 r. dzielnica Praga Południe orzekła o przekształceniu tego prawa w prawo własności. Nowy właściciel po odzyskaniu nieruchomości sprzedał nieruchomość prywatnej firmie.

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji w Warszawie zajmowała się sprawą Skaryszewskiej 11 na rozprawie 30 stycznia br. Jak mówił PAP wiceszef komisji Sebastian Kaleta, komisja zajęła się kwestią Skaryszewskiej 11, ponieważ prosili o to mieszkańcy, którzy skarżyli się na swoją sytuację w budynku po reprywatyzacji. Dodał, że w sprawie pojawili się ponadto kuratorzy dla sześciu osób w różnym wieku o nieznanym miejscu pobytu, których los "przebiegał różnie po wojnie".

Dwa tygodnie temu komisja weryfikacyjna stwierdziła, że decyzja reprywatyzacyjna ws. Skaryszewskiej 11 została wydana z naruszeniem prawa. W związku z tym beneficjent decyzji reprywatyzacyjnej Tomasz Sz. ma zwrócić miastu prawie 2 mln zł.

Ogłaszając decyzję komisji weryfikacyjnej jej szef Patryk Jaki mówił m.in., że przy wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnej nie badano, czy "nieruchomość była w posiadaniu czy nie" i nie badano kręgu spadkobierców. "Trzy osoby ze spadkobierców nie żyły w momencie wydania decyzji reprywatyzacyjnej. Na każdą z nich był ustalony kurator. Jedna z tych osób w momencie wydania decyzji miałaby 117 lat. Oczywiście to nie przeszkadzało ratuszowi wydać pozytywnej decyzji w tym zakresie" - powiedział wówczas Jaki. Dodał, że wydanie decyzji reprywatyzacyjnej doprowadziło do skutków rażąco sprzecznych z interesem społecznym, a sytuacja lokatorów "radykalnie się pogorszyła".