Warunkom akcji sprzedażowej przyjrzała się austriacka gazeta "Die Presse". Wedle jej informacji, część mieszkań jest zarezerwowana wyłącznie dla pracowników rosyjskich służb specjalnych i armii. Ale samo zatrudnienie w tych miejscach nie gwarantuje możliwości zakupu mieszkania w historycznej już wiosce olimpijskiej w Soczi. Prawo to przysługiwać ma jedynie osobom, których nazwiska znalazły się na tajnych listach.

- Chodzi w szczególności o wioskę olimpijską, którą austriacka firma Strabag zbudowała na zamówienie swego wielkiego akcjonariusza, Rosjanina Olega Deripaski - czytamy w gazecie. Na potrzeby igrzysk wybudowano ponad trzy tysiące kwater o łącznej powierzchni 280 tysięcy metrów kwadratowych. Kontrakt opiewał na około 23 miliardów rubli, co równa się niemal 500 milionom euro

O tym, że istnieją specjalne listy członków "klubu przyjaciół", mówił jeszcze we wrześniu ubiegłego roku dziennikarzom Andriej Jelinson, zastępca dyrektora generalnego należącego do Deripaski holdingu Basic Element. Tę informację potwierdził austriackiej gazecie dział marketingu firmy, który przyznał, że pierwsza tura sprzedaży dotyczy tylko tych, którzy znaleźli się na niejawnych listach. Znaleźć mieli się na nich - poza oficerami specsłużb i wojskowymi - ludzie wskazani przez Gazprom i Łukoil.

Jednak już w oświadczeniu przesłanym serwisowi Newsru.com, firma wyjaśnia, że pojęcie "niejawnych list" zostało źle zrozumiano. Chodziło o to, że chętni do kupna mieszkań zaczęli zgłaszać się jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk. Spisywano ich więc na listach oczekujących.

Nieco inną teorię ma ekspert ds. specsłużb w Rosji, Andriej Sołdatow. Jego zdaniem decyzja, by sprzedawać apartamenty w Soczi właśnie pracownikom specsłużb ma związek z tym, że znacznie skomplikowała się procedura uzyskiwania przez nich pozwolenia na wyjazd za granicę. O ile otrzymanie takiej zgody było konieczne już wcześniej, teraz stało się to praktycznie niemożliwe. Dzięki mieszkaniom w kurorcie, funkcjonariusze będą więc mieli gdzie pojechać na wakacje.