Ustawa deweloperska, rekomendacje KNF dla banków kredytujących zakupy i budowę mieszkań czy wygaszenie rządowego programu "Rodzina na swoim" sprawią, że dla wielu firm działanie na coraz bardziej wymagającym rynku mieszkaniowym okaże się ponad siły.

O ile dla doświadczonych przedsiębiorców hamowanie popytu na mieszkania wywołane kryzysowym zakręceniem kurka z kredytami hipotecznymi było niemiłym zaskoczeniem, o tyle dla wielu firm powstałych na fali wzrostów drastyczny spadek popytu wydawał się końcem świata. Mimo to przez Polskę, wbrew przewidywaniom wielu komentatorów, nie przetoczyła się fala masowych bankructw słabszych podmiotów, a na skrajnie rozdrobnionym rynku nie zapanował oligopol.

Wpływ na to, obok szybko odbudowującego się popytu, miała również postawa banków, które w większości przypadków powstrzymały się przed pokusą ślepego cięcia strat i masowego wymawiania deweloperom kredytów zabezpieczonych na nieruchomościach, których realna wartość znacznie się obniżyła.

To, czego nie wywołał kryzys finansowy, może się jednak dokonać m.in. w następstwie wejścia w życie ustawy o ochronie praw nabywcy domu jednorodzinnego lub lokalu mieszkalnego, powszechnie zwanej ustawą deweloperską. Regulacja mająca chronić klientów przed nieuczciwymi czy również nieudolnymi deweloperami, ale niespójna i nielogicznie skonstruowana, dodatkowo utrudni życie przedsiębiorcom z branży mieszkaniowej.

W rezultacie jej wejścia w życie wzrosną koszty firm deweloperskich związane m.in. z koniecznością prowadzenia rachunków powierniczych, rozbudowy działów sprzedaży dla sprostania wymogom zawierania umów przedwstępnych w formie notarialnej czy tworzenia prospektów dla inwestycji.

Ustawa to kolejne z wyzwań, z jakimi deweloperom przychodzi się zmierzyć. Dostępność kredytów, zarówno na zakup mieszkania, jak i inwestycyjnych, już dziś pozostawia wiele do życzenia. Demontaż programu "Rodzina na swoim" nie pozostaje bez wpływu na popyt na mieszkania popularne. Kończy się też duża do niedawna tolerancja banków wobec deweloperów z nieodpowiednio zabezpieczonymi kredytami, zmuszając wiele firm do podejmowania trudnych do niedawna do zaakceptowania decyzji o sprzedaży aktywów ze stratą.

Na bardziej wymagającym z wielu względów rynku coraz trudniej będzie funkcjonować mniejszym, niekorzystającym z efektu skali firmom, jak też mniej doświadczonym czy uboższym w kapitał deweloperom. Już dziś w branży przybywa podmiotów, które nie tylko ograniczają, ale wręcz wygaszają swoją aktywność. Na rynek trafiają nie tylko działki, realizowane projekty czy portfele deweloperskie, lecz także całe przedsiębiorstwa. Beneficjentem tego zjawiska będą z reguły duże firmy mające ułatwiony dostęp do finansowania zewnętrznego dzięki statusowi spółki publicznej, dobrym kontaktom z instytucjami rynku finansowego. W konsekwencji coraz częściej powinniśmy być świadkami mniej lub bardziej głośnych fuzji i przejęć w segmencie deweloperskim.