Dziennik Gazeta Prawana logo

Pałac tańszy niż kawalerka. Ale jest haczyk...

7 września 2012, 09:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wizualizacja Rezydencji Pałacowej
Wizualizacja Rezydencji Pałacowej/Media
Niewielki popyt na zrujnowane zamki, pałace i dworki spowodował, że ich ceny bardzo spadły. Obecnie taki obiekt można kupić już za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale później trzeba dziesięć razy tyle włożyć w jego remont

Nie ma co ukrywać – to niszowy rynek. W roku zdarza się najwyżej kilkadziesiąt transakcji i zazwyczaj stoi za nimi Agencja Nieruchomości Rolnych. Ostatnio jej poznański oddział w końcu sprzedał pałac w Pomarzanowicach – za 744 tys. zł. Z kolei wrocławska ANR po siedmiu nieudanych przetargach znalazła wreszcie chętnego na zabytkową Palmiarnię w Lubiechowicach – nowym nabywcą, który zapłacił za nią 1,3 mln zł, zostały... władze Wałbrzycha.

Część mieszkańców miasta z transakcji się cieszy, ale są i tacy, którzy uważają, że to fanaberia włodarzy. Koszty ogrzewania wielkiego egzotycznego ogrodu pod szkłem pochłoną kilkaset tysięcy złotych rocznie, a jego remont będzie kosztował co najmniej 5 mln zł. Byłoby pewnie mniej, gdyby do transakcji doszło wcześniej, ale pierwsza wycena była absurdalnie wysoka – na początku ANR chciała za Palmiarnię 6 mln zł. Ostatecznie zeszła z ceny prawie o 80 proc.

Kryzys na rynku nieruchomości najbardziej zweryfikował właśnie wyceny zabytkowych nieruchomości należących do państwa. Niemal wszystkie spośród 30 obiektów znajdujących się obecnie w ofercie ARN zostały przecenione, nawet o kilkadziesiąt procent.

Podobnie jest w prywatnych agencjach, które pośredniczą w handlu zabytkami. Na przykład w Agencji Nieruchomości Historycznych, specjalizującej się w handlu starymi dworami, pałacami i zamkami, można przebierać wśród naprawdę atrakcyjnych ofert: jest m.in. pałac w Kosierzu w województwie lubuskim za 50 tys. zł albo niewielki zameczek niedaleko Opola za 250 tys. zł. Transakcji jest jednak raptem kilka w roku. Zwykle kupują je inwestorzy, którzy przerabiają je na domy spokojnej starości, luksusowe hotele i pensjonaty, ośrodki spa. W taki remont trzeba włożyć od 2,5 do 3 tys. zł na każdy metr kwadratowy. To oznacza, że adaptacja budynku o powierzchni 2 tys. metrów kosztuje 5 – 6 mln zł.

Efekty remontów bywają jednak spektakularne. Tak jest w przypadku pałacu w Turznie pod Toruniem, który w 2007 roku kupił od ANR przedsiębiorca Rafał Predenkiewicz, następnie rozbudował i przemienił w luksusowy hotel. Sporo szczęścia miał też pałac w Wojanowie, a także pałac w Łomnicy nad Bobrem. Obydwa obiekty odzyskały dawny blask i przynoszą zyski swoim nowym właścicielom.

Gorzej trafił zamek w Dobrocinie, który dwa lata temu został kupiony za 1,6 mln zł. Nowy właściciel do tej pory nie przeprowadził remontu. –– mówi Grażyna Zernik, sołtys Dobrocina. Żal jej, bo mieszkańcy wsi liczyli na pracę w ośrodku spa, który miał tu powstać. Kilka lat temu chrapkę na zamek miało kilku inwestorów, ale wtedy ANR wyceniła obiekt na 10 mln zł i nie chciała nawet słyszeć o zejściu z ceną. Pazerność i tym razem nie popłaciła – inwestorzy się wycofali, przyszedł kryzys i ostatecznie agencja sprzedała zamek za jedną szóstą ceny pierwotnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj