Japońskie media piszą o zjawisku nazywanym "gaikokujin dame", czyli dosłownie "nie dla cudzoziemców". W ciągu ostatnich pięciu lat czterech na dziesięciu obcokrajowców nie było w stanie wynająć mieszkania w Japonii.

Dziennik "Japan Times" porównuje to zjawisko to uprzedzeń rasowych. Przypomina, że Japonia od wieków uchodzi za kraj, w którym nie chciano kontaktów z przyjezdnymi, który był w stanie trwać w niemal całkowitej izolacji przez ponad dwa i pół wieku, a został zmuszony do zmiany tego podejścia dopiero ze względu na militarną presję amerykańskiej floty, tzw. czarnych okrętów komodora Matthew Perry'ego, które przypłynęły do dawnego Tokio w 1853 r.

Przeprowadzony przez ministerstwo pierwszy w historii sondaż wśród mieszkających na terenie całej Japonii obcokrajowców wskazał, iż dokładnie 39,3 proc. z przebadanej grupy odmówiono możliwości wynajęcia mieszkania ze względu na inne od japońskiego pochodzenie.

Podobny sondaż przeprowadzony na mniejszą skalę przez dziennik wskazał, iż nawet 82,5 proc. cudzoziemców jest przekonanych, że dyskryminowano ich przy wynajmie ze względu na narodowość.

W grupie 63 czytelników "Japan Times" z takim zachowaniem ze strony wynajmujących nie spotkało jedynie sześć osób. Zjawisko "gaikokujin dame" dotyczyło również żon Japończyków, osób mających tylko jednego z rodziców pochodzenia japońskiego oraz ludzi od dekad mających prawo stałego pobytu w Japonii. Respondenci przyznawali "Japan Times", że na ich sytuację nie wpływał korzystnie większy budżet, lepsza pozycja zawodowa czy zdobywane w Japonii umiejętności.

Wśród osób, które odpowiedziały na sondaż dziennika, była także Polka z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem w Japonii i niemal płynną znajomością japońskiego. Według jej relacji w trzech na 20 przypadków jej kwalifikacje nie pomogły jej uzyskać odpowiedzi od właścicieli nieruchomości, mimo iż w Tokio, Saitamie i Kawasaki pośrednicy przyznawali, iż dla wynajmujących kluczowym kryterium jest komunikowanie się z najemcą po japońsku dla zmniejszenia potencjalnych nieporozumień.

Przedstawiciel departamentu wsparcia mieszkaniowego w ministerstwie gruntów i infrastruktury twierdzi, że w niedawnym badaniu przeprowadzonym wśród członków Japońskiego Stowarzyszenia Właścicieli Nieruchomości 60 proc. respondentów przyznało, że niechętnie zgadzają się na wynajmujących z zagranicy. Organizacja zrzesza 1321 firmy zarządzające ponad 5 mln nieruchomości na terenie kraju. 16 proc. ankietowanych deklarowało, że odmawia wynajmu obcokrajowcom.

Eksperci rynku nieruchomości przyznają, że największym problemem na linii wynajmujący-klient są kwestie językowe. Właściciele mieszkań obawiają się, iż cudzoziemcy nie zrozumieją informacji przygotowywanych po japońsku. Problemem jest także niestosowanie się przez cudzoziemców do zasad wyrzucania odpadów obowiązujących w lokalnych społecznościach oraz spóźnianie się z opłatami za czynsz.

Ewentualne kłopoty z prawem lub sprowadzanie dodatkowych lokatorów za problem uważa jedynie 16 proc. wynajmujących. Jeden z agentów nieruchomości z Tokio w wypowiedzi dla dziennika przyznał, że na niekorzystny obraz obcokrajowców wpłynęło także masowe i pospieszne opuszczanie przez nich wynajętych mieszkań po katastrofie w Fukushimie w marcu 2011 r. Wówczas czym prędzej wyjeżdżano z Japonii w obawie przed promieniowaniem, a właściciele byli zaskakiwani nagłym zrywaniem kontraktów i zostawianymi w mieszkaniach rzeczami osobistymi. Kolejnym problemem, który często jest zbyt trudnym warunkiem do spełnienia dla obcokrajowców, jest konieczność poręczenia za nich przez obywatela Japonii.

Dziennik przypomina, że dyskryminujące kogokolwiek praktyki są niezgodne z artykułem 14. japońskiej konstytucji, który zakłada równość i brak dyskryminacji. Przypomina się także o podpisaniu przez kraj w 1996 r. Międzynarodowej Konwencji o Eliminacji Wszelkich Form Rasowej Dyskryminacji. Zgodnie z prawem nie istnieje jednak oficjalny mechanizm chroniący chcących wynająć w Japonii mieszkanie cudzoziemców przed wspomnianymi praktykami stosowanymi przez japońskich właścicieli. W 2014 r. oddział ministerstwa sprawiedliwości w Kioto oddalił skargę o naruszenie praw człowieka wniesioną przez 25-letniego studenta z Belgii, któremu odmówiono możliwości wynajmu ze względu na nieprzychylne obcokrajowcom podejście właściciela.