Polska zajmuje dopiero 25. miejsce (na 27 sklasyfikowanych państw) w Europie pod względem możliwości zakupu własnego lokum przez mieszkańców stolic.Przeciętny warszawiak za roczną pensję jest bowiem w stanie kupić niewiele ponad 2 mkw. apartamentu w centrum miasta. Dla porównania: możliwości berlińczyków czy wiedeńczyków są nawet pięciokrotnie wyższe. To tylko potwierdza, że mieszkania w Polsce są wciąż drogie. Istnieją jednak sposoby na tańsze ich kupno – podpowiada w swoim raporcie Home Broker.

Najpopularniejszym obecnie sposobem, zyskującym sobie coraz więcej zwolenników, jest zakup mieszkania w bloku z wielkiej płyty. "Można w nim kupić ponad dwa razy większe mieszkanie niż w nowym budownictwie. Wynika to z tego, że w blokach z wielkiej płyty mieszkania są o 1/4 mniejsze przy tej samej liczbie pokoi. Poza tym każdy mkw. jest o tyle samo tańszy niż w nowym bloku" - wyjaśnia Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker.

To powoduje, że już 40 proc. transakcji zawieranych na rynku używanych mieszkań jest z udziałem lokali w domach z wielkiej płyty. "Klientów przyciąga przede wszystkim dobra lokalizacja takich nieruchomości oraz małe metraże oferowanych przez nie mieszkań, które są obecnie najbardziej poszukiwane na rynku" - mówi Łukasz Madej, prezes Prodevelopment.

Na drugim miejscu znajduje się zakup mieszkania z wykorzystaniem programu „Rodzina na swoim”. Dziś już około 20 proc. wszystkich kredytów udzielanych jest z tego programu. Jak wynika z danych Związku Banków Polskich, w 2010 roku Polacy zaciągnęli kredyty hipoteczne na kwotę około 48 mld zł. "A dzięki rządowej dopłacie można obniżyć koszt finansowania o kilkanaście procent. Biorąc kredyt o wartości 300 tys. zł, przy oprocentowaniu 5,74 w skali roku, na 30 lat, trzeba oddać do banku 563 tys. zł. W normalnych warunkach rynkowych byłoby to 630 tys. zł" - zauważa Bartosz Turek.

Jeszcze więcej, bo ponad 20 proc., zaoszczędzimy, kupując mieszkanie na obrzeżu miasta. Jak zauważają analitycy, na ich korzyść przemawia to, że wraz z rozwojem miasta obszary podmiejskie zyskują coraz lepsze połączenie z centrum, przez co ocena ich lokalizacji wśród kupujących z każdym rokiem rośnie. Dlatego za 10 lat kupiony teraz lokal okaże się relatywnie nowym mieszkaniem o przyzwoitym standardzie w całkiem niezłym punkcie.

"Prognozowany jest także spadek cen lokali na obrzeżach, które obecnie niewiele ustępują lokalom znajdującym się w granicach administracyjnych miasta. Będzie to wręcz konieczne po tym, gdy po zmianach programem „Rodzina na swoim” zostaną objęte małe nowe mieszkania znajdujące się w miastach" - tłumaczy Łukasz Madej. Sposobem na oszczędności, jak podpowiadają eksperci z Home Broker, jest też zakup mieszkania do remontu. W 11 zbadanych przez agencję miastach lokale w stanie wymagającym remontu były średnio o 339 zł tańsze w przeliczeniu na 1 mkw. od mieszkań w dobrym stanie.

"Bywa jednak, że koszty remontu są tak wysokie, że w rezultacie zakup takiego lokalu wychodzi drożej niż tego w dobrym stanie" - przestrzega Bartosz Turek. Najwięcej powinniśmy zyskać, decydując się na wykup mieszkania od gminy, wojska, nadleśnictwa lub PKP. Przepisy umożliwiają bowiem tego typu transakcje nawet za 3,75 proc. wartości nieruchomości. Mogą ich jednak dokonać tylko najemcy lokali oraz osoby im bliskie stale z nimi mieszkające. Jest to więc sposób bardzo mało dostępny.

Podobnie jak nabycie mieszkania, które wystawił do sprzedaży komornik, na którym możemy zaoszczędzić 1/3 jego rynkowej wartości. Bo o ile w pierwszej licytacji, zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego minimalna cena lokalu nie może być niższa niż 75 proc. wartości rynkowej, to druga licytacja zaczyna się już od ceny wywoławczej na poziomie 2/3 wartości.

Dostęp do takich mieszkań ogranicza mała liczba ogłoszeń o licytacji komorniczych. Egzekucje przeprowadzane z mieszkania są bowiem ostatecznością, przed którą dłużnicy potrafią się skutecznie bronić. Obecnie jest około 100 obwieszczeń o licytacjach w całej Polsce.