Polska musi wprowadzić do naszego ustawodawstwa przepisy unijnej dyrektywy przewidującej kary dla właścicieli i zarządców budynków, którzy nie uzyskali świadectwa energetycznego nieruchomości. Określa ono wielkość zużywanej energii przez dany budynek czy lokal w ciągu roku. Musimy to zrobić do stycznia 2013 r.

Od dwóch lat każdy dom, mieszkanie, lokal czy budynek oddany do użytku lub podlegający m.in. sprzedaży, wynajmowi czy remontowi powinien mieć takie świadectwo. Ale za jego brak nie grożą żadne sankcje. To od woli sprzedającego lub wynajmującego zależy, czy podczas transakcji przedstawiają takie świadectwo. W efekcie wiele osób go nie ma. – Przy sporządzaniu umowy u notariusza często podpisywana jest klauzula, w której obie strony zrzekają się konieczności załączenia certyfikatu do umowy kupna-sprzedaży – mówi „DGP” Tomasz Weber z firmy BuildDesk zajmującej się efektywnością energetyczną budynków.

Ale sytuacja się zmieni gdy za brak świadectw posypią się kary. A zgodnie z zawartymi w dyrektywie wytycznymi mają być one “skuteczne i odstraszające”. Największe obawy mają właściciele istniejących już nieruchomości. – W ciągu 3 lat działalności, od kiedy obowiązują obecne przepisy, tylko raz sporządziliśmy certyfikat na budynek z rynku wtórnego. Reszta zamówień to nowe obiekty – mówi Ilona Marczuk-Behr z firmy OpenProject wystawiającej certyfikaty.

Spodziewa się, że z wejściem w życie nowych przepisów rynek zdecydowanie się ożywi. W przypadku kilkupiętrowej kamienicy koszt wyrobienia certyfikatu to 2 – 3 tys. zł. Jeśli właściciel nie dysponuje aktualną dokumentacją techniczną budynku (projekt, pomiary, inwentaryzacja budowlana itp.), konieczne jest jej sporządzenie. A to kolejne koszty – 1–2 tys. zł. Certyfikat ważny jest przez 10 lat, ale jeśli zostaną dokonane istotne przeróbki, np. wymiana okien czy remont elewacji, trzeba wyrobić go na nowo.

Trudno się spodziewać, aby właściciele nieruchomości wynajmujący mieszkania np. w kamienicach całość tych kosztów pokryli z własnej kieszeni.

– Dla zarządców posiadających aktualną dokumentację koszty te nie będą ogromne. Jeśli nie mają jednak takiej dokumentacji, dodatkowe wydatki związane z wykonaniem świadectwa mogą zostać w części przeniesione na właścicieli poszczególnych lokali – twierdzi Tomasz Weber.