Włodzimierz Cimoszewicz, były premier rządu SLD i kandydat
Koalicji Europejskiej w nadchodzących eurowyborach, wyprowadził się z
leśniczówki. "Zabrał ze sobą piec, poszycie budynku gospodarczego,
framugi w drzwiach oraz oknach, kontakty elektryczne, a nawet...
boazerię", opisuje "Gazeta Polska".
Cimoszewicz użytkował leśniczówkę – znajduje się w Puszczy Białowieskiej – kilkadziesiąt lat. W tym czasie "bez jakiejkolwiek zgody postawił na działce garaże samochodowe i zbiornik na płynny gaz LNG".
Jak podaje "Gazeta Polska" miał też – wyprowadzając się – zabrać z niej nie tylko piec, ale też np. gniazdka, instalację elektryczną, drzwi i parapety, a także boazerię.
"To, co zrobiono, to totalna demolka. Widać to po ganku, który wycięto, aby wynieść część większych rzeczy. Zapiekłość była tak wielka, że zerwano nawet elewację z budynku gospodarczego" – można przeczytać.
Były premier odniósł się do tych informacji. – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Dodał, że usunął z niej wszystko, czego nie chciało nadleśnictwo.
-
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Powiązane