Warsaw Trust Development do lokali kupionych na osiedlu Leśnej Polanki dodaje weekend w hotelu nad morzem, dwa rowery, 40-calowy telewizor, dwuosobowe łóżko do sypialni, aranżacje balkonu lub ogródka albo AGD. Każdemu z podpisujących umowę przysługują aż dwa takie bonusy. Z kolei firma Murapol budująca osiedla m.in. we Wrocławiu, w Tychach czy Gdańsku chce uruchomić nową akcję promocyjną. W jej ramach będzie fundowała vouchery na wycieczkę do Toskanii, systemy elektroniczne regulujące, np. oświetlenie czy ogrzewanie w mieszkaniach, oraz będzie użyczała samochód suzuki na dwa lata.

Reklama

Wszystko dlatego, że popyt na nieruchomości spada. W lipcu niemal we wszystkich spółkach deweloperskich notowanych na giełdzie sprzedaż zmniejszyła się o 6 proc. I wiele wskazuje na to, że w najbliższych miesiącach wcale nie będzie lepiej. Tym bardziej że już za niespełna dwa tygodnie wchodzą w życie nowe zasady programu „Rodzina na swoim”, które niemal o połowę zmniejszą liczbę mieszkań kupowanych z dopłatą z budżetu państwa. Dziś niemal co czwarte mieszkanie kupowane jest właśnie w ramach programu.

Co więcej, rynek pęka w szwach. Z ostatniego raportu firmy badawczej Reas wynika, że w ofercie deweloperów jest obecnie 46 tys. mieszkań, czyli o 29 proc. więcej niż rok temu. To rekord w historii Polskiej gospodarki. Tylko w sześciu największych aglomeracjach od ręki można kupić 9,7 tys. lokali, z czego 4 tys. w samej Warszawie. I choć w ostatnich miesiącach liczba nowo rozpoczynanych budów nieco spadła, to eksperci nie mają złudzeń: żeby sprzedać gotowe, a także te będące w trakcie realizacji, deweloperzy będą musieli uciekać się do coraz bardziej wymyślnych promocji oraz, co ważniejsze, coraz większych upustów cenowych.

Także eksperci wieszczą spadki cen, nie wierząc we wzrost popytu. Co więcej, w latach 2012 – 2013 prognozują jego spadek o kolejne 3 proc. Przyczyną są m.in. rosnące koszty obsługi kredytów. Wprawdzie banki obniżyły nieco marże, ale wzrost stóp procentowych w Polsce (z 3,5 do 4,5 proc.), a także spadek wartości złotego wobec franka, sprawiły, że raty kredytów hipotecznych wzrosły w ciągu roku o kilkadziesiąt, czasem kilkaset złotych. Dodatkowo utrzymujący się niepokój na światowych rynkach spowodowany m.in. problemami budżetowymi krajów UE oraz USA sprawia, że ludzie, obawiając się o przyszłość, wstrzymują się z zaciąganiem kredytów i zakupem mieszkań.

Malejący popyt już przełożył się na korektę cen w dół. Jak wyliczają Szybko.pl, Metrohouse i Expander, w ciągu roku spadły one średnio o 3,8 proc. – najbardziej w Katowicach (7,9 proc.), Olsztynie (5,9 proc.), a także we Wrocławiu (5,4 proc.). Co prawda analitycy z Expandera spodziewają się lekkiej korekty w górę tuż przed Euro 2012, ale uważają, że w ciągu najbliższych kilku lat ceny nieruchomości spadną nawet o 10 – 15 proc.

Limitowana „Rodzina na swoim”

W połowie sierpnia wejdą w życie nowe zasady programu „Rodzina na swoim”. Znowelizowana ustawa podpisana już 2 sierpnia przez prezydenta, ale nieopublikowana jeszcze w Dzienniku Ustaw wprowadza średnio o 43 proc. niższe tzw. limity cenowe. To sprawi, że liczba dostępnych mieszkań z dopłatą drastycznie się zmniejszy, a w wielu miastach nie będzie ich w ogóle. Np. w Warszawie limit na rynku pierwotnym zostanie zmniejszony z 9,8 tys. zł za 1 mkw. do 7 tys. zł. Ci zaś, którzy chcą kupić mieszkanie z dopłatą z budżetu z rynku wtórnego, muszą znaleźć lokal, którego cena nie przekroczy 5,6 tys. zł za 1 mkw.

Kolejnym ograniczeniem jest wprowadzenie limitu wieku. Po wejściu w życie zmian z kredytu z dopłatą będą mogły skorzystać tylko osoby do 35. roku życia. W przypadku małżeństw przynajmniej jedno ze współmałżonków musi spełniać ten warunek. Limit wieku nie obowiązuje za to osób samotnie wychowujących dzieci.

Nowością jest włączenie do programu „Rodzina na swoim” singli. Po obniżeniu limitów cen metra kwadratowego wybór mieszkań dla nich będzie bardzo niewielki. Poza tym single, żeby skorzystać z dopłaty, będą musieli kupić mieszkanie tylko do 50 mkw.