Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd uniewinnił Jana Śpiewaka. W tle m.in. sprawa Mapy Reprywatyzacyjnej

10 lipca 2019, 14:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Temida, sąd
Temida, sąd/Shutterstock
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił w środę miejskiego aktywistę Jan Śpiewaka od zarzutu zniesławienia byłego podsekretarza stanu w ministerstwie obrony narodowej w rządzie PiS - Jacka Kotasa i biznesmena Macieja Domżały. Wyrok nie jest prawomocny.

Proces karny w tej sprawie toczył się od kwietnia 2018 roku. Maciej Domżała i Jacek Kotas domagali się od Jana Śpiewaka kwoty 100 tys. zł i kary pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata za zamieszczenie ich nazwisk na Mapie Reprywatyzacji oraz za komentarze w mediach sugerujące ich "rosyjskie powiązania" oraz związki z "układem reprywatyzacyjnym" w Warszawie.

W 2016 roku Mapę Reprywatyzacji opublikowało stowarzyszenie "Miasto Jest Nasze". Jan Śpiewak był wówczas jego przewodniczącym. Na mapie pokazano powiązania osób zajmujących się procederem przejmowania warszawskich kamienic. Znaleźli się na niej politycy i biznesmeni w tym m.in. Jacek Kotas i Maciej Domżała, którzy zdaniem MJN przejęli kamienicę przy ul. Madalińskiego na Górnym Mokotowie.

W opisie ich postaci znalazła się m.in. informacja, że Domżała "zasłynął jako kolega gangsterów z mafii pruszkowskiej". Jego współpracownikiem miał być Jacek Kotas. Zdaniem Jana Śpiewaka obaj mężczyźni mają związki z "układem reprywatyzacyjnym", odpowiadają za założenie słynnej restauracji "Sowa i Przyjaciele" oraz zablokowali budowę Muzeum Sztuki Nowoczesnej poprzez reprywatyzację jednej z działek na warszawskim pl. Defilad.

- – mówił w sądzie Śpiewak.

Dodał, że oskarżenie go o pomówienie było próbą "uciszenia głosu niezależnych obywateli, sygnalistów oraz osób, które walczą z korupcją, walczą o transparentną Warszawę".

- – podkreślał w sądzie Śpiewak.

Prywatny akt oskarżenia w tej sprawie skierowali do sądu obaj biznesmeni. W środę sędzia Małgorzata Drewin uniewinniła miejskiego aktywistę od zarzutu pomówienia. Uzasadnienie wyroku było niejawne.

– zapowiedział obecny w sądzie Jacek Kotas.

podkreślał Kotas.

Dodał, że rozumie prawo do korzystania z wolności słowa oraz prawo do krytyki, ale "chodziło o to, by za te nieprawdziwe słowa ponieść konsekwencje, ba wolność wiąże się z odpowiedzialnością, szczególnie jeśli słowa wypowiada polityk, który na tej kanwie traktuje to jako kapitał do tego, by zdobyć większą popularność" – stwierdził Kotas.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj