O wyroku gdańskiego sądu okręgowego, związanym z działalnością tzw. mafii mieszkaniowej, poinformowała we wtorek rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Wyjaśniła ona, że wyrok ten był efektem powództwa wniesionego przez kobietę, która straciła mieszkanie w wyniku zawarcia z oszustami umowy pożyczki zabezpieczonej przeniesieniem prawa własności do lokalu.

Wawryniuk poinformowała, że wyrok w tej sprawie zapadł 14 grudnia, a Sąd Okręgowy w Gdańsku zasądził na rzecz kobiety nieco ponad 137 tys. zł oraz 20 tys. zł "tytułem zadośćuczynienia za nękanie". Rzecznik dodała, że w postępowaniu sądowym kobietę wspierał prokurator Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Wawryniuk wyjaśniła, że powódka w sierpniu 2011 r. zawarła notarialną umowę pożyczki, zakładającą – jako zabezpieczenie, przeniesienie na pożyczkodawcę prawa do należącego do niej mieszkania. "Udzieliła również pełnomocnictwa do wymeldowania zamieszkujących w nim osób. Kobieta została wprowadzona w błąd co do charakteru zawartej umowy, jak i jej skutków w przypadku nie spłacenia pożyczki” – poinformowała w komunikacie rzecznik.

Dodała, że mężczyzna, z którym pokrzywdzona zawarła umowę, "wymeldował mieszkańców, do mieszkania wprowadził osoby bezdomne, a wykorzystując chwilową nieobecność kobiety, wymienił zamki w drzwiach i odmówił wpuszczenia kobiety".

Powódka jest jedną z osób poszkodowanych w śledztwie prowadzonym wstępnie (od 2016 r.) przez gdańską prokuraturę okręgową, a przed kilkoma miesiącami przeniesionym do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. W postępowaniu tym mężczyźnie, który zawarł umowę z poszkodowaną, postawiono zarzut oszustwa.

Podejrzany jest jedną z 15 osób, którym w tym śledztwie postawiono zarzuty oszustwa. Zdaniem prokuratorów podejrzani tworzyli zorganizowaną grupę przestępczą, która wyszukiwała osoby będące w trudnej sytuacji finansowej i proponowała im pożyczki pod zastaw nieruchomości.

Pożyczki były udzielane na wysoki procent (w aktach notarialnych od 10 do 20 proc., ale faktycznie – nawet na 80 proc.), a umowy zawierały najczęściej warunki niekorzystne dla pożyczkobiorców, często skutkujące utratą mieszkań lub domów. Wielu z poszkodowanych nie miało świadomości, że podpisując umowę, może stracić swoje nieruchomości. W maju br. prokuratura podawała, że pokrzywdzonych zostało ponad 400 osób, a wartość utraconych przez nie nieruchomości przekracza 20 mln zł.

Oprócz 15 oszustów w śledztwie podejrzanych jest także sześciu notariuszy. Pięciu z nich postawiono łącznie 120 zarzutów, m.in. pomocnictwa w oszustwach i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Korzyścią, jaką mieli – zdaniem prokuratury – odnieść, były taksy notarialne pobierane od pokrzywdzonych – łącznie ponad 105 tys. zł. Szóstemu notariuszowi postawiono 10 zarzutów dotyczących niedopełnienia obowiązków służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – taks notarialnych, których wysokość wyniosła w sumie około 10 tys. zł.

Wobec pięciu notariuszy Prokuratura Regionalna w Gdańsku wystąpiła o areszt. Na tymczasowe aresztowanie nie zgodziły się jednak sądy dwóch instancji. Prokuratorzy zastosowali też prewencyjnie wobec pięciu notariuszy zakaz wykonywania zawodu. W listopadzie br. gdański sąd rejonowy prawomocnie uchylił te decyzję prokuratury.