Hans Ingemann Nielsen zamyka swoją fermę, w której hodował 300 loch. Rolnik uznał, że dalsza produkcja nie ma sensu. Główną barierą stały się zaostrzone wymogi dotyczące emisji azotu. Nielsen stwierdził wprost: nowe prawo blokuje rozwój i sprawia, że prowadzenie gospodarstwa przestaje być opłacalne.
Jak podaje farmer.pl, rolnik nie widzi dla siebie przyszłości w sektorze rolnym przy obecnym kursie politycznym Danii. Zamiast walczyć z urzędnikami, postanowił pozbyć się całego majątku na wyspie.
Miliarder przejmuje kontrolę nad wyspą
Nabywcą 463 hektarów jest Henning Arp-Hansen, potentat branży hotelowej z Kopenhagi. Dzięki tej transakcji miliarder posiada już jedną trzecią całej powierzchni wyspy Orø. Arp-Hansen to jeden z najbogatszych ludzi w Danii, a jego grupa hotelowa systematycznie skupuje atrakcyjne grunty.
Chociaż strony nie podały oficjalnej kwoty transakcji, skala zakupu budzi ogromne zainteresowanie mediów. Miliarder staje się teraz najważniejszym graczem na wyspie, determinując jej przyszły charakter.
Pola zamienią się w lasy i hotele
Nowy właściciel ma już konkretną wizję zagospodarowania terenu. Pola uprawne, które przez lata żywiły zwierzęta, znikną. W ich miejscu powstaną nowe lasy i obszary naturalne, hotele i luksusowe apartamenty na wynajem, tereny rekreacyjne dla wczasowiczów.
Jak podaje farmer.pl, przekształcenie ziemi rolnej w lasy to dla inwestora konieczność prawna. Miliarder musi zrekompensować szkody środowiskowe, które wywołają jego przyszłe budowy. Tworząc nowe ekosystemy, zyskuje "zielone światło" na stawianie kolejnych budynków dla turystów.