Analitycy portalu RynekPierwotny.pl przyjęli w swoich obliczeniach dwa warianty - teoretyczny oraz realistyczny. Ten pierwszy zakłada, że na zakup mieszkania idzie 100 proc. pensji, a drugi - 90 proc. wynagrodzenia.

Reklama

Z twardych danych wynika, że najkrócej na metr kw. nowego mieszkania musi pracować mieszkaniec Zielonej Góry.

- Dla M1, M2, albo M3 czas pracy wynosi około 1,4 miesiąca w wariancie teoretycznym lub 14 miesięcy w wariancie realistycznym. Także mieszkańcy Rzeszowa i Opola mogą poszczycić się niską wartością analizowanego wskaźnika - podają przedstawiciele portalu RynekPierwotny.com.

Jeśli mowa o największych miastach kraju, to pozytywnym wyjątkiem jest Łódź, która uplasowała się tuż za Zieloną Górą, Opolem i Rzeszowem. Za nimi są z kolei Szczecin, Katowice, Olsztyn, Lublin, Białystok oraz Bydgoszcz.

Najgorzej w tym zestawieniu wypada Warszawa.

- Na dostępność nowych mieszkań główny wpływ mają ceny, jakie ustalają deweloperzy. Nie jest to jednak jedyny czynnik. Istotne są także lokalne warunki płacowe. Uwzględniając przeciętne wynagrodzenia, możemy oszacować, ile czasu należy pracować, by kupić mkw. mieszkania w danym regionie - tłumaczy w "Rzeczpospolitej" Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.com.