Ponad 1,7 mln Polaków płaci już za najem, a ich liczba stale rośnie. Teraz to już dwa więcej niż w 2010 roku, wynika z danych Eurostatu. Takie rozwiązanie jest szczególnie popularne wśród osób młodych – głównie studentów, ale też tych pracujących już zawodowo.

–  Przy czym mieszkania wynajmują nie tylko oni sami, ale równie często odpowiedzialni za wynajem są rodzice, którzy podpisują umowy z właścicielami nieruchomości – zwraca uwagę  Monika Ziółkowska z Europy Ubezpieczenia. I dodaje, że w tej sytuacji tak jedna, jak i druga strona powinna zastanowić się, kto odpowiada za szkody w wynajmowanej nieruchomości.

Problem, czyli dlaczego

Wszystko dlatego, że wynajem mieszkań (i domów) wiąże się z ryzykiem uszkodzenia cudzego mienia. Zalana podłoga, włamania z kradzieżą czy pożar – to tylko kilka najbardziej typowych przykładów, obok zepsutej pralki czy np. przepalonych kabli. Przy czym problemy te wcale nie muszą wynikać z winy lokatora. Jak się w tej sytuacji chronić?

Rozwiązanie, czyli po co

Odpowiedzią jest ubezpieczenie najemcy (lokatora), z którym coraz częściej można się spotkać na rynku. Oznacza to, że teraz także lokator może mieć pewność, że nieruchomość, która wynajmuje jest dobrze chroniona.

– Najważniejszym elementem ubezpieczenie jest ochrona samego lokatora od skutków finansowych przypadkowego uszkodzenia mieszkania lub jego wyposażenia. Jeśli dojdzie do takiego zdarzenie, to koszty naprawy ponosi ubezpieczyciel, a nie najemcy. Ważnym elementem jest także ochrona ruchomości należących do lokatora przed skutkami zdarzeń losowych czy kradzieży – mówi Monika Ziółkowska z Europy Ubezpieczenia.

Dodatkowym elementem oferowane przez Europę ubezpieczenie dla lokatora MyRent– taka jest jego oficjalna nazwa – jest pakiet Home Assistance. Dzięki niemu łatwo i szybko będzie mógł skorzystać z pomocy specjalisty, w tym m.in. hydraulika, szklarza i elektryka.

Jeśli chodzi o konstrukcję takiej polisy, to powinna się ona składać z trzech elementów. A są to: 
- ochrony ruchomości najemcy (elektronika, meble, ubrania itd.)
- OC lokatora/najemcy,
- home assistace, czyli organizacja drobnych napraw domowych.

To wariant podstawowy, ale możliwe jest rozszerzenie zakresu ubezpieczenia. Wtedy ochrona dodatkowa pozwala ubezpieczyć mienie na wypadek szkód wyrządzonych także przez powódź. To szczególne istotne, jeśli mieszkanie znajduje się na niższych kondygnacjach, w tym na parterze i/albo mamy piwnicę lub komórkę lokatorską, w której trzymamy wartościowe przedmioty.

Ochrona może obejmować też stłuczenie szklanych przedmiotów – w grę wchodzą szyby okienne, akwaria, lustra, ale też np. szklane zabudowy balkonu lub tarasu, a nawet ceramiczne płyty grzewcze czy blaty kamienne. Można także wykupić ochronę stałych elementów mieszkania, takich jak meble w zabudowie, drzwi czy płytki w łazience.  

Ciekawą opcją jest  asysta prawna – daje ochronę i wsparcie specjalistów w sprawach związanych z życiem prywatnym (w tym problemów z sąsiadami, sytuacjami w pracy, prawem administracyjnym i np. ubezpieczeniami społecznymi) – oraz wspomniane już OC w życiu prywatnym i OC lokatora. To ostatnie przyda się, jeśli zalejemy sąsiada, ktoś wpadnie nam pod rower, albo nasz pies zaatakuje nieznajomego – „w każdej z tych sytuacji możemy liczyć na odszkodowanie, które pokryje roszczenia osoby trzeciej”.

Cena, czyli ile to kosztuje

Przy sumach ubezpieczenia 20 tys. zł (ruchomości) i 25 tys. zł (OC) roczna składka wynosi ok. 65 zł.

„Najprawdopodobniej właściciel nieruchomości, którą wynajmuje lokator pobrał odpowiednią kaucję – w wysokości miesięcznego czynszu – na wszelkie usterki związane z użytkowaniem lokalu. Ale pytanie, czy kwota ta wystarczy, jeśli przypadkiem wynajmujący  zaleje mieszkanie, a co gorsza sąsiada lub cały pion pod swoją nieobecność. Naprawa zalanego parkietu, kupno nowego sprzętu i odmalowanie mieszkań sąsiadów, to jednak spory wydatek."