Chodzi o projekt ustawy o minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może się wiązać z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej. Potocznie nazywany jest projektem ustawy antyodorowej. Jego główne założenie jest takie, by nowo tworzone duże instalacje związane z chowem i hodowlą zwierząt były oddalone od zabudowy mieszkaniowej o co najmniej 500 m. W przypadku ferm średniej wielkości odległość miałaby wynosić ponad 210 m i wzrastać wraz z rozwojem instalacji. Ograniczenie odległościowe nie będzie obowiązywać, jeśli okoliczni mieszkańcy wyrażą zgodę na budowę. Mogą to zrobić np. w zamian za otrzymane tytułem odszkodowania pieniądze, wymianę okien na szczelne czy też obietnicę pracy w nowo utworzonym zakładzie. Taki jest pomysł będącego projektodawcą Ministerstwa Środowiska.
Zgoda każdego właściciela nieruchomości leżącej w chronionym terenie miałaby być wyrażona na piśmie z podpisem notarialnie poświadczonym, z wpisem do księgi wieczystej.
– – przekonuje resort środowiska.
Wypaczanie ksiąg
Na to nie zgadza się Ministerstwo Sprawiedliwości. W swych uwagach, podtrzymanych przed Stałym Komitetem Rady Ministrów, wskazuje ono, że księgi wieczyste od dawien dawna prowadzi się przecież w celu ustalenia stanu prawnego nieruchomości. A – mówiąc obrazowo – to, czy śmierdzi w obrębie danej nieruchomości, nijak nie jest związane z jej stanem prawnym.
Zdaniem resortu sprawiedliwości sądy wieczystoksięgowe musiałyby wręcz odmawiać wpisywania zgód na budowę instalacji. Związane są przecież zasadą legalizmu i ustawą o księgach wieczystych i hipotece (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1916 ze zm.). Trzeba by więc zmienić tę ustawę. A to z kolei w ocenie podległych Zbigniewowi Ziobrze urzędników jest zbędne.
– – mówi Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. I przekonuje, że błędem byłoby wpisywanie zgód do ksiąg wieczystych, gdyż nie sprzyjałoby to osobom, które takie zgody wyrażą. Dlaczego?
– – wskazuje Marcin Warchoł. Obawia się również wymuszania zgód na budowę instalacji.
– – suponuje wiceminister sprawiedliwości.
Odorowa świadomość
Profesor Mariusz Bidziński, szef departamentu prawa gospodarczego w kancelarii Chmaj i Wspólnicy, uważa jednak wymóg wpisania do ksiąg wieczystych zgody na budowę instalacji za dobry pomysł.
– – przekonuje. Zdaniem prof. Bidzińskiego skorzystają na tym i inwestorzy, i zwykli obywatele. Ci pierwsi, po uzyskaniu zgód, będą mieli pewność, że ich instalacja nie jest zagrożona.
– – wskazuje prawnik. Z kolei zwykli obywatele zyskają wówczas, gdy będą planowali zakup nieruchomości.
–– tłumaczy prof. Bidziński.
Protest rolników
Poza resortem sprawiedliwości inne ministerstwa projekt ustawy akceptują. Budzi on jednak ogromne niezadowolenie wśród przedstawicieli agrobiznesu. Protestuje przeciw pracom nad projektem ok. 30 organizacji.
– – mówił niedawno DGP Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, który zainicjował wystosowanie apelu do ministra środowiska, by ten odstąpił od prac. Resort środowiska chciałby jednak uchwalenia ustawy jeszcze w tej kadencji parlamentu.
Etap legislacyjny
Projekt po komisji prawniczej