Jak wynika z szacunków HRE Investments opartych o dane z banków, trzyosobowa rodzina, w której rodzice pracują i każde przynosi do domu po jednej średniej krajowej może dziś liczyć przeciętnie na 30-letni kredyt w wysokości 709 tys. zł, czyli o 70 tys. więcej niż przed rokiem. - przypomniał Bartosz Turek z HRE Investments.
Podkreślił, że banki powoli zdejmują kolejne epidemiczne ograniczenia w hipotekach. - ocenił.
Ekspert zwrócił uwagę na duże zróżnicowanie ofert wśród banków. - wskazał. Zaznaczył, że z miesiąca na miesiąc coraz więcej jest symptomów łagodzenia podejścia banków do udzielania kredytów. - podkreślił. Przypomniał, że w odpowiedzi na epidemię instytucje te wprowadziły wymaganie 30-proc. wkładu własnego - najpewniej w obawie przed spadkiem cen nieruchomości. - zaznaczył.
Turek wskazał też na inne elementy liberalizacji - np. udzielanie kredytów osobom posiadającym czasową umowę o pracę, a nie tylko na czas nieokreślony, lub dopuszczanie jako źródło dochodów zysków z prowadzonej działalności gospodarczej – o ile nie podlegały one nadmiernym wahaniom w ostatnim czasie. - zauważył. Jego zdaniem minie jeszcze wiele czasu zanim kredyty będą równie łatwo dostępne, co przed epidemią.
Ekspert przytoczył dane BIK, z których wynika, że Polacy chcą się zadłużać częściej niż przed rokiem, a ich wnioski kredytowe opiewają na wyższe kwoty. Np. we wrześniu do banków spłynęło 37,7 tys. wniosków o kredyt mieszkaniowy (to o prawie 2 tys. więcej niż przed rokiem). Pojedynczy dokument opiewał przeciętnie na trochę ponad 291 tys. zł. Oznacza to kwotę o ponad 13 tys. zł wyższą niż we wrześniu 2019 r. - podsumował.