"Fakt" przypomina, że sprawa kamienicy przy ulicy Targowej 47 w Łodzi zaczęła się w 2014 roku. Lokatorzy oflagowali budynek, protestując przeciwko właścicielom kamienicy - podaje gazeta.

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom w rozmowie z dziennikiem wskazuje, że "najpierw pełnomocnicy właścicieli kamienicy zaproponowali lokatorom wykup mieszkań". Ludzie odmówili, bo nie było ich stać. Wtedy się zaczęło. Podniesienie czynszu o sto procent, odcinanie mediów, wyjmowanie zimą okien, bram. Kiedy sprawy nazwałam po imieniu, pozwali mnie do sądu - mówi "Faktowi" Agnieszka Wojciechowska.

Dziennik dodaje, że "oburzeni słowami społeczniczki prawnicy właścicieli zażądali od Agnieszki Wojciechowskiej przeprosin na pierwszej stronie lokalnego dziennika i w programie telewizyjnym, 4 tys. zł na fundację Gajusz i pokrycia kosztów procesu". Proces trwał pięć lat.

Jak podaje "Fakt", sąd uznał, że Agnieszka Wojciechowska naruszyła co prawda ich dobre imię, ale działała w interesie społecznym i przekazywała prawdziwe informacje.

Sędzia sądu okręgowego w Łodzi Adam Kmieciak wydając wyrok, w uzasadnieniu podkreślił, że moja pomoc lokatorom była rzeczowa, rzetelna, że dobrze współpracowałam ze służbami porządkowymi i urzędem miasta - mówi w rozmowie z "Faktem" Wojciechowska.

Dziennik informuje, że kamienicznicy zaskarżyli wyrok, ale sąd apelacyjny podtrzymał go, oddalając powództwo.