Obliczeń dokonali aktywiści z organizacji Miasto Jest Nasze. Zainteresowały ich dane podane przez Patryka Jakiego w ramach raportu z prac komisji weryfikacyjnej. Postanowili je sprawdzić, opierając się na danych ze stołecznego ratusza.
Efekty?
Najczęściej wymieniany w kontekście reprywatyzacji prawnik – adwokat Robert N. (w ostatnich dniach skierowano przeciwko niemu akt oskarżenia w związku ze sprawą Chmielnej 70) uzyskał łącznie 127 mln zł odszkodowań od 2008 r. Jego dawny patron, który zeznawał już przed komisją weryfikacyjną, adwokat Jan Stachura jest dopiero piąty w zestawieniu (38,7 mln zł uzyskanych odszkodowań). Co ciekawe, nestor polskiej reprywatyzacji jeszcze niedawno na łamach „Gazety Wyborczej” nie przypominał sobie dobrze Roberta N., który terminował u niego w kancelarii. W latach 2008–2017 jednak panowie w 10 sprawach byli równocześnie ustanowionymi pełnomocnikami.
Pamiętać przy tym należy, że zestawienie obejmuje jedynie uzyskane odszkodowania. Natomiast Stachura oraz Robert N. wiele nieruchomości odzyskiwali w naturze.
Profesor numerem jeden
Największe kontrowersje wzbudza jednak „jedynka” na liście. Świetny polski cywilista, ekspert służący swą wiedzą czterem kolejnym premierom w ramach Rady Legislacyjnej, brał udział w uzyskaniu dla swych klientów 236 mln zł – czyli więcej niż dwóch kolejnych na liście razem wziętych (trzeci na liście Michał Sobański prowadził kilka spraw wraz z rankingową „jedynką”). Sam prof. Maciej Kaliński mówi, że nic złego nie robił. Reprezentował swoich klientów zgodnie ze swoją najlepszą wiedzą. Nie brał też udziału w działaniach, które dziś są określane mianem dzikiej reprywatyzacji: nie reprezentował handlarzy roszczeniami ani nie działał metodą „na kuratora”.
tłumaczy prof. Kaliński.
Aktywistów i polityków to jednak nie przekonuje. Większość jest zaskoczona, że najskuteczniejszym prawnikiem od reprywatyzacji okazuje się człowiek, którego z reprezentowaniem klientów w sprawach reprywatyzacyjnych w ogóle nie wiązano.
zauważa Jan Popławski, członek rady społecznej przy komisji weryfikacyjnej. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze uważa, że przewodniczący komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki po prostu zataił ten przypadek przed opinią publiczną.
– podkreśla Popławski.
Robert Kropiwnicki, członek komisji weryfikacyjnej z ramienia PO, nie ukrywa, że w ogóle nie wiedział o istnieniu prof. Macieja Kalińskiego.
– zaznacza Kropiwnicki.
twierdzi Jan Popławski, członek rady społecznej przy komisji weryfikacyjnej, związany z MJN.
Profesor Kaliński, wykładowca w Instytucie Prawa Cywilnego UW, przez ostatnie osiem lat był członkiem rady legislacyjnej przy kolejnych premierach. W 2011 r. sporządził dla stołecznego ratusza opinię prawną, która stanowiła jedną z podstaw decyzji o zwrocie działki przy dawnej Chmielnej 70.
twierdzi Robert Kropiwnicki, członek komisji weryfikacyjnej z ramienia PO. Nie dodaje, że Kaliński doradzał też premierom Tuskowi i Kopacz.
Szokująca liczba spraw
O sprawę zapytaliśmy Sebastiana Kaletę, wiceprzewodniczącego komisji weryfikacyjnej. Jakkolwiek bowiem nie stawiamy żadnego zarzutu prof. Maciejowi Kalińskiemu (stąd zainteresowanie prowadzonymi przez niego sprawami może być mniejsze niż przypadkami, w których wyrzucano na bruk lokatorów), tak zastanawiające jest, że choć wymieniano nazwiska wielu pełnomocników, a część z nich wzywano przed oblicze komisji, nazwisko prof. Kalińskiego nie padło publicznie z ust członków komisji ani razu. Zdaniem Roberta Kropiwnickiego to efekt tego, że wówczas wyszłoby na jaw, że „największym reprywatyzatorem” jest doradca premiera Mateusza Morawieckiego.
– przekonuje Sebastian Kaleta. I dodaje, że dla komisji bez znaczenia jest to, jakie ktoś sprawuje funkcje publiczne, czego – jak przekonuje wiceprzewodniczący – wielokrotnie już dowiedziono.
Fakty są takie, że komisja wystąpiła do ratusza o listę spraw, w których pełnomocnikiem był prof. Maciej Kaliński. Liczba ta – jak mówi Kaleta – „jest szokująca”. Chodzi o ponad 80 postępowań, w zdecydowanej większości dotyczą odszkodowań, a nie zwrotów w naturze.
wskazuje Sebastian Kaleta.
Konflikt interesów
Na tę okoliczność zwraca uwagę także Jan Popławski. Mówi on o konflikcie interesów.
– podkreśla Popławski.
Maciej Kaliński wyjaśnia jednak, że przecież opinia prawna zamówiona przez ratusz i sporządzona w 2011 r. dotyczyła umów indemnizacyjnych. On zaś reprezentował klientów, którzy nic wspólnego z tymi umowami nie mieli. Tym samym nie może być mowy o konflikcie interesów.
– Gdybym prowadził sprawy osób podlegających tym układom, na pewno nie podjąłbym się sporządzenia opinii, gdyż byłoby to w mojej ocenie nieetyczne. Od głosowania oraz dyskusji nad opinią Rady Legislacyjnej o tzw. dużej ustawie reprywatyzacyjnej się wyłączyłem – zaznacza prof. Kaliński.
Jednocześnie nie może być mowy o naruszeniu zasad etyki zawodowej, jako że prof. Kaliński nie jest ani adwokatem, ani radcą prawnym. Aby być pełnomocnikiem w reprywatyzacyjnych sprawach o odszkodowania od ratusza, nie trzeba być nawet prawnikiem. Klientów prof. Kaliński znajdował przez Michała Sobańskiego (trzeci na liście, ekspert ds. reprywatyzacji z arystokratycznej rodziny). Zdecydowana większość klientów Kalińskiego to bliższa lub dalsza rodzina Sobańskiego, ewentualnie znajome rodziny arystokratyczne.
Adwokat Jerzy Naumann, ekspert ds. etyki adwokackiej, uważa, że gdyby sprawa dotyczyła adwokata, byłby to „wręcz akademicki przykład działania w warunkach konfliktu interesów, którego bezwzględne unikanie stanowi jedną z elementarnych zasad profesji adwokackiej”.
– uważa mec. Naumann (zapytany ogólnie, a nie o sytuację prof. Kalińskiego).
Kłopotu jednak nie ma, jako że prof. Kaliński członkiem palestry nie jest.
Tajemnica skuteczności
Z naszych informacji wynika, że sprawą w najbliższym czasie zajmie się i komisja weryfikacyjna, i prokuratura. Ta druga będzie chciała wyjaśnić m.in., czy zbiegiem okoliczności jest to, że w ciągu pięciu miesięcy od dnia przedłożenia zamówionej przez ratusz opinii (była ona jedną z podstaw do wydania decyzji korzystnej dla nabywców roszczeń do nieruchomości przy dawnej Chmielnej 70) prof. Maciej Kaliński uzyskał 24 korzystne dla swoich klientów decyzje o odszkodowaniach na sumę ok. 100 mln zł.
słyszymy od osoby dobrze zorientowanej w sprawie. Słyszymy też, że zaskakujące jest to, iż prof. Kaliński był w stanie doprowadzać do złożenia wniosku do uzyskania korzystnej decyzji w średnio 2,5 roku, podczas gdy wielu pełnomocników czekało po 8–10 lat.
wyjaśnia prof. Maciej Kaliński.
Komisja weryfikacyjna z kolei jest na etapie analizowania kilkunastu spraw, w których występował prof. Maciej Kaliński.
wyjaśnia Sebastian Kaleta.
Dla Jana Popławskiego cała sytuacja to natomiast najlepszy dowód na to, że problem reprywatyzacji został upolityczniony, podczas gdy w rzeczywistości nie ma on barw partyjnych.
konkluduje Popławski.
KOMENTARZ
Niewątpliwie Pan Kaliński jest specjalistą w danej dziedzinie i jako taki mógł wydać opinię. Należy jednak pamiętać, że opinia jest tylko opinią – pewnym wskazaniem, które nie wiąże wydającego decyzję urzędnika. Zawsze (zwłaszcza w sytuacji wątpliwości) można zamówić choćby jeszcze jedną opinię, żeby potwierdzić lub zaprzeczyć zaprezentowanemu poglądowi. Przed zamówieniem opinii urzędnicy BGN, którzy opinię zamawiali, dla jasności postępowań, powinni ustalić, czy Pan Kaliński był wcześniej lub jest w dacie zamawiania opinii pełnomocnikiem w sprawach reprywatyzacyjnych i czy do jego mocodawców będzie miała zastosowanie zamawiana opinia (czy jego mocodawcami są osoby, co do których mogą mieć zastosowanie przepisy układów indemnizacyjnych). Natomiast Pan Kaliński (gdyby sytuacja taka miała miejsce) winien, bądź o tym fakcie wyraźnie poinformować, bądź odmówić przyjęcia zlecenia. Wiedzę o tym, czy takie przypadki miały miejsce powinni mieć urzędnicy BGN zlecający sporządzenie opinii i Pan Kaliński.
Bartosz Milczarczyk z UM St. Warszawy
OŚWIADCZENIE
Prof. Maciej Kaliński