W Piekarach Śląskich prostują bloki po eksploatacji węgla "na zwał",
czyli bez wypełnienia podziemnych korytarzy. Wcześniej na porządku dziennym były m.in.:
psujące się windy, niedomykające się drzwi i otwierająca się lodówka. "Zupa wylewa się z talerza i generalnie wszystko ucieka w jedną stronę".
Jak informuje także tvn24.pl, "widać 15 centymetrowe odchylenie. To, co dzieje się dzisiaj na Rozdzieńskiego na osiedlu Awaryjnym w Piekarach Śląskich, na Śląsku nie należy do rzadkości".
Podobnych bloków w samych tylko Piekarach Śląskich jest kilkadziesiąt. Jak szacuje Węglokoks Kraj, naprawiająca szkody, prostowanie bloków powinno się zakończyć do końca roku. Operacja polega na tym, że cały budynek zostaje opasany stalową obejmą i podniesiony na wysokość ok. 40 centymetrów. Komputerowo sterowane siłowniki wyrównują jego poziom i następuje obmurowanie fundamentów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło tvn24.pl
Powiązane
Zobacz
|