Dzisiaj mamy propozycję dla tych, którzy cenią sobie czarny humor i mają wiele dystansu do siebie i swojej pracy. To cudo nazywa się martwy Fred (ciekawe, kim był ów Fred dla projektanta? Może znienawidzonym szefem...) i służy do wsadzenia weń długopisu. Nie wyobrażamy sobie go na biurku prezesa dużego holdingu, ale na blacie dyrektora artystycznego - jak najbardziej.
To gadżet z gatunku kultowych, który na pewno zyska aprobatę wszystkich tych, którzy cenią oryginalność. Jesteśmy przekonani, że spodobałby się niejakiemu Dexterowi...
, a można go kupić w tym sklepie internetowym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl