Dziennik Gazeta Prawana logo

Dobre perspektywy dla rynku ziemi

25 listopada 2008, 09:04
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Ożywienie rynku powinna wywołać deklaracja rządu o wprowadzeniu w 2012 r. euro i przyjęcie tzw. mapy drogowej dochodzenia Polski do wspólnej europejskiej waluty.

Prognozy gospodarcze dla Polski są coraz gorsze. Przyszłoroczny wzrost gospodarczy może nie przekroczyć 4 proc., wobec 5 5,5 proc. prognozowanych na ten rok. Nie napawa to optymizmem deweloperów. Z drugiej jednak strony z rynku dochodzą są sygnały, że branża nie składa broni. W tym roku, jak podał GUS, rozpoczęto ponad 120 tys. nowych inwestycji mieszkaniowych, a około 705 tys. jest w trakcie realizacji. Ożywienie rynku powinna też wywołać deklaracja rządu o wprowadzeniu w 2012 r. euro i przyjęcie tzw. mapy drogowej dochodzenia Polski do wspólnej europejskiej waluty. Inwestorzy zagraniczni odebrali tę zapowiedź jako znak, że w Polsce w długiej perspektywie warto inwestować w nieruchomości, bo gospodarka posługująca się wspólną walutą UE zasługuje na zaufanie. Sprzyjać inwestorom będzie spadająca inflacja i rosnące nadal przychody gospodarstw domowych, ponieważ spowolnienie gospodarcze w naszym kraju będzie znacznie słabsze niż w Europie Zachodniej.

Prognozy na 2009 r. i na lata następne nie są więc jednoznacznie pesymistyczne. Jednak deweloperzy są bardzo ostrożni. Większość już w tym roku zamroziła część projektów, które miały najmniejsze szanse na sprzedaż na trudnym rynku. Przykładem jest giełdowy Dom Development, który w tym roku wstrzymał jedenaście projektów. Jak powiedział nam prezes spółki Jarosław Szanajca, czekają one na lepsze czasy, ale można je odpalić z dnia na dzień. Po drugie czołowi gracze rynkowi, wyczuwając gorszą koniunkturę, już w tym roku skoncentrowali się na projektach tańszych, z ofertą popularnych mieszkań 45-65-metrowych ulokowanych poza centrami miast. Jak pokazały też badania, Polacy są nadal skłonni wyłożyć do 6,5 tys. zł za metr kwadratowy nowego mieszkania w dużym mieście. Zatem większa część projektów deweloperów z pewnością spotka się z popytem rynkowym. Klienci mogą też liczyć, że ceny będą o blisko 10 15 proc. niższe od tegorocznych. Rosną też szanse na tańsze niż do tej pory miejsca garażowe czy tarasy.

W jakim kierunku pójdzie rynek w 2009 r.? Według Pawła Grząbki z firmy CEE Property Group ożywieniu ulegnie rynek specjalnie projektowanych budynków pod wynajem. Chodzi m.in. o prywatne akademiki. CEE Property Group pracuje nad kilkoma takimi projektami dla zagranicznych instytucji finansowych oraz polskich deweloperów. W przyszłym roku wciąż będzie się miał dobrze wtórny rynek mieszkań w mniejszych miejscowościach, gdzie do tej pory nowych inwestycji było mało, a głód mieszkań nadal jest ogromny. Poza tym jest to rynek bardzo atrakcyjny cenowo, ponieważ średnia wartość metra kwadratowego lokalu w takich lokalizacjach nie przekracza 3 tys. zł.

Na rynku działek budowlanych nadal można liczyć na wzrost wartości parceli. W ostatnich 12 miesiącach, pomimo gorszej koniunktury, ich ceny wzrosły o 18 proc. W przyszłym roku można się spodziewać najwyżej stagnacji, ale z pewnością nie spadku wartości ziemi, zwłaszcza w dobrych lokalizacjach, w pobliżu planowanych inwestycji drogowych i związanych z organizacją Euro 2012.

Producenci materiałów budowlanych zacierają ręce. Znakomita koniunktura budowlana, na co wskazuje liczba rozpoczętych inwestycji, sprawia, że tempo rozwoju branży materiałów budowlanych może sięgnąć w tym roku 10 proc., a w 2009 r. około 5 proc. Będzie to ono wyższe od spodziewanej tegorocznej dynamiki PKB.

W tak sprzyjających okolicznościach jedynym zmartwieniem producentów będą ceny. Eksperci Związku Producentów Materiałów dla Budownictwa (ZPMB) są zgodni do końca tego roku wzrost cen podstawowych materiałów nie przekroczy kilkunastu procent. A w przyszłym nie będzie wyższy od 4 proc. inflacji. Powód? Poza takim asortymentem jak cement, wapno czy materiały ścienne, gdzie popyt przewyższa podaż, w pozostałej produkcji, tj. chemii budowlanej, materiałów izolacyjnych, armatury czy ceramiki, od paru lat mamy do czynienia z nadwyżką oferty nad zapotrzebowaniem. Coraz bardziej daje o sobie znać zupełnie nowy czynnik, który być może już w przyszłym roku wpłynie na ceny materiałów budowlanych w Polsce chodzi o eksport. I to nie na Zachód, ale przede wszystkim na Ukrainę. Ukraina stała się prawdziwym budowlanym eldorado. Dostęp do tego rynku jest coraz prostszy, a ceny podstawowych materiałów są nawet o 30 proc. wyższe niż w Polsce. Nic dziwnego, że w Winnicy na Ukrainie ma swoją fabrykę producent desek podłogowych Barlinek, a Cersanit rozbudowuje za wschodnią granicą swoją fabrykę glazury.

Od pewnego czasu działają też fabryki armatury sanitarnej Sanitec Koło i okien Fakro. Nie można wykluczyć, że również część cementowni przeniesie swoją produkcję na Wschód, gdzie nie obowiązują unijne limity emisji CO2 i gdzie jeszcze ceny podstawowych surowców do produkcji cementu są niższe niż w Polsce. Sporo polskich firm działających pośrednio na rynku mieszkaniowych rozwija swoją działalność także na Białorusi. Korzystają one tam z taniej siły roboczej i nikłej konkurencji. Przykładem przedsiębiorstwa, które zakorzeniło się na Białorusi, jest Śnieżka. To po Ukrainie największy rynek zagraniczny spółki, na który trafia 7,4 proc. produkcji wartości ok. 40 mln zł rocznie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj