Życie bezlitośnie weryfikuje nasze oczekiwania. Choć z badań CBOS wynika, że 80 proc. Polaków marzy o domu, a tylko 20 proc. chce mieszkać w bloku lub kamienicy, to ponad 65 proc. osób, które zaciągnęły w tym roku kredyty, kupowało właśnie mieszkania – wynika z raportu przygotowanego przez Bank Millennium.

Podobnie jest w BZ WBK, Banku Pocztowym czy MultiBanku. To zmiana w porównaniu z latami 2007 – 2009, kiedy niemal połowa kredytobiorców decydowała się na domy. Kupujemy mieszkania, bo ich ceny w ciągu ostatnich lat spadły o 15 proc., podczas gdy wzrosły koszty budowy domu i zakupu działki – mówi Piotr Krochmal z Instytutu Analiz Monitoring Rynku Nieruchomości.

Kolejny powód to ten, że mniej możemy pożyczyć. Po wprowadzeniu ostrzejszych kryteriów wyliczania zdolności kredytowej bezdzietne małżeństwo o dochodzie wynoszącym 4 tys. zł netto może liczyć najwyżej na 230 tys. zł kredytu. Rok temu dostałoby 253 tys. zł. Do tego banki faktycznie wycofały ze swojej oferty kredyty walutowe, atrakcyjne ze względu na niskie oprocentowanie. Dziś stanowią one niespełna 15 proc. wartości wszystkich udzielanych pożyczek. Jak przewiduje Agata Chrzanowska, dyrektor marketingu bankowości hipotecznej w Millennium, w najbliższych miesiącach ich udział jeszcze spadnie.

Sukcesywnie spada więc średnia wartość zaciąganych hipotek: w pierwszym kwartale tego roku wyniosła niewiele ponad 200 tys. zł, podczas gdy w trzecim kwartale ubiegłego roku przeciętny kredyt denominowany w walutach obcych wynosił prawie 353 tys. zł. Mniejsze możliwości finansowe sprawiają, że choć wolelibyśmy mieszkania trzypokojowe o powierzchni 60 – 70 mkw., to najczęściej kupujemy lokale do 55 mkw. i zwykle są to dwa pokoje. Klienci, którzy szukają czterech lub pięciu pokoi, stanowią niespełna 13 proc. ogółu poszukujących mieszkań – wynika z wyliczeń Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami. Z reguły są to osoby, które zamieniają mieszkanie mniejsze na większe.

Niestety wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach Polacy w dalszym ciągu będą musieli weryfikować swoje marzenia o nieruchomościach. Bo choć mieszkań, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, przybywa, to na razie banki nie liberalizują swojej polityki kredytowej.