Kupiłeś mieszkanie w ramach „Rodziny na swoim”, nie możesz się przeprowadzić za pracą. Takie są skutki ustawy zmieniającej zasady programu. Zakazuje ona wynajmowania takich mieszkań. Nowe przepisy działają wstecz i obejmują również tych, którzy zaciągnęli kredyty przed wejściem w życie ustawy, czyli 31 sierpnia 2011 r.

Podczas gdy rządy krajów europejskich wydają miliony euro na zwiększenie mobilności pracowników, polski rząd mówi jedno, robi drugie. Od 31 sierpnia każdy, kto wynajmuje lokal kupiony w „Rodzinie na swoim”, musi się liczyć z utratą dopłat do kredytu, a nawet z żądaniem jego natychmiastowej spłaty. Banki PKO BP i Millennium rozesłały do klientów pisma, w których domagają się oświadczeń, że mieszkanie nie jest wynajmowane.

Z programu, w ramach którego rząd dopłaca przez 8 lat do kredytu, skorzystało do tej pory 140 tys. rodzin. Nie ma danych, ile spośród nich straciło źródło dochodu i było zmuszonych szukać pracy poza miejscem zamieszkania. Wiadomo, że o 37 proc. wobec roku ubiegłego wzrosła wartość niespłaconych przez Polaków długów (w listopadzie było to 34,3 mld zł). Tylko do Wielkiej Brytanii wyjechało w tym roku ok. 100 tys. osób, niewiele mniej wyemigrowało do Holandii i Niemiec.

– Wielu z wyjeżdżających wynajęło mieszkania, które zostawili w Polsce, żeby z opłat spłacać kredyt – mówi prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz z Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH. Z jej wyliczeń wynika, że to właśnie spłata miesięcznych rat hipotecznych jest największym obciążeniem dla młodych małżeństw.

Nowelizacja programu „Rodzina na swoim” miała m.in. uniemożliwić zakup mieszkań dotowanych przez państwo osobom zamożnym. Drugim celem było zmniejszenie obciążeń dla budżetu państwa. Oszczędności będą jednak fikcyjne. Według Andrzeja Sadowskiego z Centrum Adama Smitha zapis w ustawie nie dość, że jest niekonstytucyjny, bo działa wstecz, to jeszcze nie przyniesie korzyści państwowej kasie. – Ludzie, którzy skazani są w kraju na bezrobocie, i tak pojadą tam, gdzie dostaną pracę – tłumaczy. – Tyle że zamiast legalnych umów, od których odprowadzaliby podatek, będą wynajmowali mieszkania na czarno.

Co gorsza, ustawa utrwala największą wadę polskiego rynku pracy, czyli brak mobilności. Z raportów Komisji Europejskiej wynika, że tylko 30 proc. Polaków gotowych jest zmienić miejsce zamieszkania, aby znaleźć pracę. Jedną z przyczyn małej mobilności są m.in. wysokie koszty wynajmu mieszkań. W raporcie Banku Światowego pojawiły się wręcz ostrzeżenia, że z powodu braku działań rządu Polska może nie poradzić sobie z rosnącym bezrobociem strukturalnym.

Zapis w ustawie jest niekonstytucyjny, bo działa wstecz