Fale powodziowe oszczędziły stolicę, a szukający lokum szybko zapominają o potencjalnym niebezpieczeństwie. Podwarszawskie Łomianki i Piaseczno, Młociny, część Śródmieścia, Wilanów oraz Praga, Białołęka i Wawer – to tereny, które najbardziej dotknęły fale powodziowe, jakie przeszły przez Warszawę i okolice.

Choć straty nie były tak duże jak w innych miastach, gdzie pod wodą znikały całe dzielnice, część klientów zaczęła zastanawiać się nad kupnem nieruchomości w tych regionach miasta. Czy powódź wpłynęła na warszawski rynek nieruchomości wtórnych?

Nie tylko powódź

Z raportu ubezpieczyciela Ergo Hestia wynika, że powódź odcisnęła znaczące piętno na stanie technicznym nieruchomości. "Najczęstszymi rodzajami szkód zgłaszanych w trakcie obu fali powodziowych są zalania piwnic, mieszkań, parterów domów jednorodzinnych, budynków gospodarczych i garaży" - wyliczają przedstawiciele firmy.

Istotą problemu nie jest wyłącznie bezpośrednie zalewanie domostw. Do likwidatorów Ergo Hestii docierają także informacje o szkodach związanych z wybiciem kanalizacji, pęknięciami budynków spowodowanymi osiadaniem oraz osuwaniem się ziemi. Co oczywiste, wszystkie te czynniki nie pozostają bez wpływu na wartość nieruchomości.

"Kupujący dmuchają na zimne. Przykład leniwie płynącej w Piasecznie rzeki o wdzięcznej nazwie Perełka, która dała się we znaki mieszkańcom okolicznych osiedli, pokazuje, że właściwie nie należy lekceważyć żadnego cieku wodnego. Tym bardziej teraz, kiedy anomalia pogodowe zdarzają się coraz częściej" - twierdzi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse.

Z zalety wada

Należy pamiętać, że podtopienia w stolicy w skali miasta miały niewielki zasięg. Jednak kupujący często rozciągają tendencje związane z kilkoma osiedlami na całą dzielnicę. Zdaniem Jańczuka oferenci wystawiający swoje mieszkania i domy w rejonach oznaczonych na mapach urzędu miasta jako zalewowe przeżywają ciężkie chwile. "W ofertach przestają eksponować bliskość do jeziora, czy rzeki" - podkreśla.

Jak wynika z badań rynku, trend ten nie jest na tyle znaczący, by zachwiać cenami w poszczególnych dzielnicach. Jednak w nadchodzących miesiącach mogą pojawić się niewielkie obniżki cen czy spadki popytu.

Niżej, ale nie taniej

Według opracowania Home Broker warszawiacy znacznie mniej chętnie wybierają dzielnice zagrożone zalaniem. Zgodnie z danymi opracowanymi w analizie Katarzyny Siwek i Bartosza Turka przypada na nie niespełna jedna czwarta popytu. Są to Wilanów, Praga-Południe, część Białołęki, Wawer czy Powiśle.

"Dzielnice te zwykle oferują niższe ceny metra kwadratowego od średniej dla miasta (9300 zł)" - zauważają autorzy raportu Home Broker. Ich zdaniem taka prawidłowość widoczna jest zwłaszcza na Białołęce i Pradze-Południe. Zaś stawki za 1 mkw. w Wilanowie są zbliżone do średniej, a na Powiślu powyżej średniej. Analitycy podkreślają jednak, że niższe ceny na Pradze-Południe czy na Białołęce to jednak splot kilku różnych czynników: odległości od centrum, standardu budynków czy sąsiedztwa.

"Nie można powiedzieć o znaczącym spadku zainteresowania zakupem nieruchomości w Wawrze, Wilanowie czy na Białołęce, jednakże kupujący podchodzą do niektórych rejonów z większą ostrożnością" - zaznacza Jańczuk. Przedstawiciel Metrohouse nie dostrzega jak dotąd istotnych korekt cen wystawionych do sprzedaży nieruchomości. Prorokuje jednak, że do obniżek może dojść, jeśli oferta będzie bezskutecznie eksponowana przez kilka najbliższych miesięcy.

Sezon na wodę

Analitycy prognozują, że temat powodzi na stołecznym rynku nieruchomości wtórnych jest zjawiskiem wyłącznie sezonowym. Dwie fale powodziowe, które przeszły przez Warszawę, nie są w stanie w długim okresie zachwiać zaufaniem kupujących do rynku. Dopóki trwa liczenie strat i temat wciąż jest obecny w mediach, dopóty potencjalni nabywcy będą dopytywać się o ryzyko związane z bliskością zbiorników wodnych. Jednak temat ten stopniowo, wraz z upływem czasu, będzie marginalizowany.