Według Turka epidemia spowodowała, że wzrosty cen mieszkań straciły na dynamice, ale nie zniknęły. Powołując się na dane NBP analityk poinformował, że w największych miastach trzeba płacić o ponad 10 proc. więcej niż przed rokiem.
- napisał Turek.
Zaznaczył, że to wyniki dla Gdańska, Gdyni, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i Wrocławia.
Dodał, że dla rynku mieszkań używanych bank centralny liczy jednak też zmianę cen z uwzględnieniem jakości sprzedawanych mieszkań (tzw. indeks hedoniczny). Sugeruje on, że na największych rynkach mieszkania używane w ostatnim roku zdrożały mocniej, bo o 10,8 proc.
Turek zastrzegł, że dane NBP za trzeci kwartał dotyczą okresu od czerwca do sierpnia. Liczby te bank centralny może jeszcze rewidować przy okazji kolejnych publikacji.
Analityk przyznał, że częściowo wzrosty cen zawdzięczamy w dużej mierze dobrym danym sprzed epidemii. - podkreślił Turek.
Według niego prosta średnia dla siedmiu rynków pokazuje w ostatnim kwartale stabilizację cen, jednak indeks hedoniczny daje wyższy wynik - wskazuje, że przeciętne używane "M” zdrożało pomiędzy kwartałem trzecim i drugim o 1,6 proc.
- tłumaczy Turek.
Według niego najnowsze dane NBP potwierdzają, że pomimo obaw pojawiających się na początku epidemii, popyt na mieszkania jest wysoki. Fundamentalne powody są przynajmniej trzy.
- wyjaśnia analityk.
W jego opinii historia pokazuje, że inwestorzy długoterminowi mogą liczyć na wzrost cen mieszkań wyższy niż inflacja. Na wynajmie w dużych miastach – choć mniej niż przed rokiem – można zarobić przez rok kwotę odpowiadającą 4 proc. wartości mieszkania. Poza tym nieruchomości są uznawane za bezpieczną inwestycję.
- informuje przedstawiciel HRE Inwestments.
Zwraca uwagę, że nie jest to częsty przypadek, jeśli weźmiemy pod uwagę kraje europejskie. Okazuje się bowiem, że w kilkunastu państwach ceny mieszkań w trakcie trwającej hossy rosły 2, 3 czy nawet 4 razy szybciej niż dochody obywateli.
Dodał, że jak zwykle dane NBP pokazują spore zróżnicowanie regionalne jeśli chodzi o wzrost cen mieszkań. W ciągu ostatnich 12 miesięcy najmocniej mieszkania używane zdrożały w Łodzi (15 proc.) i Poznaniu (17 proc.). W Bydgoszczy, Opolu i Zielonej Górze ceny płacone za mieszkania są o 5 proc. wyższe niż przed rokiem, przy czym ostatni kwartał przyniósł korektę wycen.
Mniejsze wzrosty zanotowano na rynku mieszkań nowych. W trzecim kwartale mieszkania w Gdyni były sprzedawane o 1 proc. taniej niż przed rokiem, a w Lublinie ceny wróciły do poziomu sprzed roku. Na drugim biegunie znajdziemy Kraków, Zieloną Górę, Warszawę i Kielce. W tych miastach deweloperzy sprzedawali "metry” o co najmniej 10 proc. drożej niż przed rokiem.