Jak mówił w poniedziałek świadek, handlarz roszczeń oskarżony o oszustwa przy reprywatyzacji Maciej M. dawał mu listy nieruchomości, którymi był zainteresowany. - wskazywał świadek.
W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się kolejna rozprawa w tzw. pierwszym dużym procesie dotyczącym reprywatyzacji warszawskich nieruchomości, w którym siedem osób jest oskarżonych o łącznie 24 przestępstwa. Wartość wyrządzonych przez nich szkód to prawie 300 mln zł. W procesie toczącym się od sierpnia ub.r. wyjaśnienia złożyli już wszyscy oskarżeni. Postępowanie przeszło teraz w fazę odbierania przez sąd zeznań od świadków.
Na pytania m.in. sądu odpowiadał pracownik branży nieruchomości, który przez niemal siedem lat współpracował z Maciejem M. Jak wyjaśniał, na zlecenie oskarżonego poszukiwał spadkobierców dawnych właścicieli stołecznych nieruchomości. - mówił świadek.
Jak podkreślił, nieruchomości były wskazywane przez Macieja M. Świadek szukał śladów spadkobierców w archiwach sądowych, internetowych bazach danych m.in. Instytutu Yad Vashem, amerykańskich i izraelskich książkach telefonicznych. W ten sposób ustalał spadkobierców zreprywatyzowanych później nieruchomości m.in. Twardej 6, Twardej 8, Twardej 10, Siennej 29 i Królewskiej 39. Ostatecznie pozyskane informacje o następstwie prawnym nieruchomości przekazywał innemu oskarżonemu w tym procesie mecenasowi Andrzejowi M.
Świadek zeznał też, że wykonywał zlecenia dla Macieja M. przez prawie siedem lat do 2010 r., kiedy oskarżony nagle zerwał z nim współpracę. - wskazywał świadek.
Akt oskarżenia w tej sprawie został wysłany do sądu w marcu 2018 r. Objął ojca i syna, zajmujących się skupowaniem roszczeń i praw do stołecznych nieruchomości - Macieja M. i Maksymiliana M. oraz znanego warszawskiego adwokata Andrzeja M., dwoje adwokatów występujących jako kuratorzy - Grażynę K.-B. i Tomasza Ż. a także dwóch rzeczoznawców majątkowych - Michała Sz. i Jacka R.
Z informacji prokuratury wynika, że czyny zarzucane oskarżonym zostały popełnione w latach 2010-2015. "Dotyczą one, gdy chodzi o wątek reprywatyzacyjny, adresów przy ulicach: Siennej 29, Twardej 8, Twardej 10 i Królewskiej 39. Tutaj mieliśmy do czynienia z wyłudzeniem praw i roszczeń do nieruchomości metodą na tzw. kuratora" - przekazała prokuratura w marcu 2018 r.
Według prokuratury, oskarżeni odnajdywali osoby będące jednymi ze spadkobierców przedwojennych właścicieli nieruchomości. Następnie adwokat Andrzej M. - również oskarżony w tym procesie - miał występować do sądów z wnioskiem o ustanowienie kuratora dla osób nieznanych z miejsca pobytu lub kuratora spadku nieobjętego. Sądy akceptowały wskazane przez Andrzeja M. kandydatury i wyznaczały kuratorów dla osób, które w chwili podejmowania decyzji miałyby przeszło 100 lat.
Zdaniem śledczych, na podstawie przedłożonych przez kuratorów (adwokatów Tomasza Ż. i Grażynę K.-B.) wniosków i operatów szacunkowych (sporządzanych przez oskarżonych rzeczoznawców Michała Sz. i Jacka R.) sądy wyrażały zgodę kuratorowi na zniesienie praw i roszczeń do nieruchomości za rażąco niską kwotę, w stosunku do jej wartości. W jednym przypadku, za ogół praw i roszczeń do nieruchomości wartej 45 mln 573 tys. zł, zapłacono 345 tys. zł. W innym za ogół praw i roszczeń do nieruchomości wartej 24 mln 263 tys. zł zapłacono 422 tys. 318 zł – podawała prokuratura.