Dziennik Gazeta Prawana logo

Urzędnicy umywają ręce w sprawie kamienicy Banasia. Kulisy śledztwa

17 stycznia 2020, 06:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marian Banaś
<p>Marian Banaś</p>/PAP Archiwalny
Mimo nieprawidłowości stołeczny ratusz nie zgłosił sprawy prokuraturze i nie odzyskał pieniędzy za kamienicę, w której mieszkanie po latach kupił Marian Banaś - pisze w piątek "Rzeczpospolita".

Jak podaje dziennik, urzędnicy umywają ręce w sprawie kamiennicy, którą za grosze - za tysiąc złotych - przejęła pod pretekstem jej rozbiórki spółdzielnia mieszkaniowa z Warszawy. "Choć sprawa budzi wątpliwości, przez lata ratusz jej nie wyjaśnił. Gdyby zabrała się niej prokuratura, zaniedbania urzędników już się przedawniły" - zwraca uwagę gazeta.

"Rz" za zgodą Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga poznała kulisy umorzenia śledztwa dotyczącego nieprawidłowości przy sprzedaży komunalnej kamiennicy przy ul. Zamoyskiego na warszawskiej Pradze. Gazeta dowiedziała się, że stołeczny ratusz nigdy nie skierował sprawy do prokuratury. Nie odzyskał też żadnych pieniędzy od spółdzielni, która za śmiesznie niską sumę przejęła budynek, a po latach nim zarobiła - doniesienie złożyli mieszkańcy spółdzielni dopiero w 2017 roku - ewentualne przestępstwo było już przedawnione. Decyzja o umorzeniu zapadła w styczniu tego roku.

Dziennik przypomina, że po wojnie kamienica został znacjonalizowana dekretem Bieruta, a po 1996 roku w kontrowersyjnych okolicznościach budynek za cenę materiałów rozbiórkowych (1056 zł) kupiła spółdzielnia mieszkaniowa PAX. Miała rozebrać - zgodnie z umową - kamienicę i postawić tam osiedle. Miała też zagwarantować najemcom mieszkania, ale tylko podniosła im czynsze.

Jak podaje gazeta, po latach okazało się, że na kamienicy do rozbiórki zrobiono doskonały interes. Spółdzielnia nie wywiązała się bowiem z umowy i nie rozebrała budynku. Zamiast tego - w 2017 toku - został on wyremontowany przez prywatną spółkę, która kupiła do PAX-u spółdzielcze prawo własności do wszystkich mieszkań. Tam 40-metrowe mieszkanie kupił Marian Banaś. Dziś je wynajmuje.

Jednak jak pisze "Rz" umowa PAX z miastem powinna przed laty zostać unieważniona. Kluczowy jest termin. W sierpniu 2006 roku, stołeczny ratusz, którym kierował wówczas jako zarządca komisaryczny Kazimierz Marcinkiewicz, zlecił kontrolę tej sprzedaży. Jesienią po wyborach, prezydentem miasta została Hanna Gronkiewicz-Waltz, która na podstawie ustaleń kontrolerów wydała decyzję, by miasto odzyskało pieniądze od spółdzielni. W zaleceniach urzędników nie było zawiadomienia do prokuratury. Upłynęło aż 11 lat, nim prokuratura dowiedziała się o tym od mieszkańców. Ale wtedy było za późno, żeby kogoś ścigać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj