Do zatrzymań doszło w środę. Podczas konferencji prasowej w Gdańsku minister podkreślił, że zatrzymani popełnili przestępstwa - wskazał Zbigniew Ziobro.
- powiedział Zbigniew Ziobro dodając, że chodzi o osoby – zaznaczył minister.
- powiedział Ziobro.
W wydanym przez Prokuraturę Krajową komunikacie dotyczącym zatrzymania pięciu notariuszy - czterech z Trójmiasta i jednego z Warszawy - poinformowano, że po doprowadzeniu zatrzymanych do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, zostanie im ogłoszonych łącznie 120 zarzutów dotyczących m.in. niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i pomocnictwa do oszustw. Za czyny takie grozi kara do 10 lat więzienia.
Korzyścią, jaką mieli odnosić notariusze były – zdaniem prokuratury – pobierane przez nich taksy notarialne. Notariusze otrzymali od pokrzywdzonych w sumie ponad 105 tys. zł. - poinformowała prokurator okręgowa w Gdańsku Teresa Rutkowska-Szmydyńska.
- zaznaczyła prok. Rutkowska-Szmydyńska.
Jak przekazała prokuratura
Zatrzymania notariuszy mają związek ze śledztwem prowadzonym przez gdańską prokuraturę okręgową od kwietnia 2016 r. W toku tego postępowania prokuratorzy weryfikują 900 aktów notarialnych dotyczących 700 nieruchomości.
W śledztwie już wcześniej zarzuty przedstawiono 15 osobom, które miały popełnić w sumie 105 przestępstw - oszustw mających na celu przejmowanie mieszkań w całej Polsce. Podejrzani mieli działać w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. - poinformowała Rutkowska-Szmydyńska.
Umowy, jakie zawierano z pożyczkobiorcami zakładały przeniesienie własności nieruchomości na pożyczkodawców - do czasu zwrócenia im pożyczki. Część umów konstruowano jako umowy sprzedaży połączone z prawem odkupu, w przypadku zwrotu pożyczki w określonym terminie za cenę nabycia. Umowy były zawierane na 3 lub 6 miesięcy. Oprocentowanie wskazane w akcie notarialnym wynosiło od 10 do 20 proc., ale faktycznie sięgało nawet 80 proc.
Jak zaznaczyła prokuratura, pożyczkobiorcom utrudniano spłatę długów nie podając numerów kont, na które powinny być wpłacane raty. Organizatorzy procederu często przestawali też reagować na próby kontaktu z pożyczkobiorcami, wznawiając te kontakty dopiero po upływie terminu zwrotu pożyczki.
W większości przypadków pokrzywdzeni nie byli świadomi, że umowa notarialna opiewa na większą wartość pożyczki, aniżeli faktycznie została udzielona. Stałą cechą aktów notarialnych było wymuszenie na pokrzywdzonych udzielania pełnomocnictw do wymeldowania wszystkich domowników z nieruchomości będącej przedmiotem umowy – poinformowała prokuratura.
Według ustaleń prokuratury wysokość udzielanych pożyczek wynosiła od 1 tys. do 50 tys. zł. "W zamian za te kwoty pokrzywdzeni przenosili własność swoich nieruchomości wartych od 80 do 600 tys. zł. Co ważne, wartości nieruchomości ujęte w aktach notarialnych za każdym razem były zaniżone nawet o połowę rzeczywistej ich wartości" - zaznaczyła PK.
Wobec 15 podejrzanych w tej sprawie zastosowano m.in. poręczenia majątkowe w kwotach do 120 tys. zł. oraz dozory policji, zakaz opuszczenia kraju i zakaz prowadzenia działalności związanej z pośrednictwem finansowym i obrotem nieruchomościami. Na mieniu podejrzanych dokonano też zabezpieczeń na łączną kwotę prawie 8 mln zł. Ustanowiono również hipoteki przymusowe na 65 nieruchomościach na łączną kwotę ponad 7,5 mln zł. Część tych zabezpieczeń zostało dokonanych na podstawie wprowadzonych niedawno przepisów o tzw. konfiskacie rozszerzonej