Po projekcie „Rodzina 500 plus” program „Mieszkanie plus” jest kolejnym wielkim założeniem rządu PiS, który zastąpi program „Mieszkanie dla młodych”. Wkrótce rozpocznie się jego pilotaż na Pomorzu – przygotowaniami kieruje Bank Gospodarstwa Krajowego za pośrednictwem swojej spółki BGK Nieruchomości.
Jednym z filarów programu będzie Narodowy Fundusz Mieszkaniowy, do którego Skarb Państwa (SP) będzie przekazywał swoje grunty. Dzięki temu mieszkania – na wynajem, z możliwością dojścia do prawa własności – będą tańsze. Czynsz ma wynosić od 10-20 zł za metr kwadratowy.
Częściowo na tych rozwiązaniach skorzystają także lokalne władze. – – tłumaczy Elżbieta Kisil, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB).
Jednak lokalne władze martwi to, w jaki sposób rząd chce wykorzystać tereny należące do Skarbu Państwa. A tych w ramach wstępnej kwerendy znaleziono 8740 ha, z czego najwięcej (niemal 3 tys. ha) w Wielkopolsce. Główna obawa to dalsze niekontrolowane rozlewanie się miast. Jak mówi Ewa Sadowska-Cieślak, rzeczniczka gorzowskiego magistratu, zagrożeniem może być przypadkowa lokalizacja mieszkań, sprzeczna z ze studium czy planami miejscowymi. – – dodaje.
Samorządy boją się sytuacji, w której rząd zacznie stawiać osiedla na swoich terenach, z dala od centrum. – – frasuje się jeden z samorządowców.
Obawy te wydają się w jakiejś mierze uzasadnione. Przykładowo od wojewody pomorskiego otrzymaliśmy wykaz terenów SP, które wstępnie nadają się do programu „Mieszkanie plus”. Wykaz liczy 37 pozycji, z czego 18 ma dopisek „poza granicami miasta”. Z reguły tereny z tej listy są nieuzbrojone, co oznacza, że trzeba będzie tam doprowadzić sieć wodociągowo-kanalizacyjną czy elektryczność. Istnieje obawa, że koszty te weźmie na siebie miasto albo okoliczne gminy.
– – pyta jeden z lokalnych włodarzy.
Teoretycznie swoje grunty do programu mogą też wnosić zainteresowane samorządy (np. wymieniać się działkami z rządem). Problem w tym, że niekoniecznie muszą widzieć w tym swój interes, zwłaszcza gdy gminnymi działkami interesują się inwestorzy prywatni. Na taki aspekt uwagę zwracają nam urzędnicy z Bydgoszczy. – – tłumaczy Anna Strzelczyk-Frydrych z urzędu miasta.
Ministerstwo zdaje sobie sprawę z tych ograniczeń. – – przyznaje Elżbieta Kisil z MIB.
Sporo wątpliwości ma też wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski. Jego zdaniem rząd mylnie patrzy na sprawę pomagania gminom. – – mówi. – – dodaje Olszewski.
Jego zdaniem błędem jest założenie, że mieszkania wybudowane w ramach programu będą mogły zostać nabyte przez najemców, i to przy małej różnicy w stosunku do czynszu za najem bez tej opcji. – – twierdzi wiceprezydent Olszewski.
Projekt ustawy o Narodowym Funduszu Mieszkaniowym i przekazywaniu nieruchomości gruntowych Skarbu Państwa na cele budownictwa mieszkaniowego zostanie rozpatrzony przez Radę Ministrów w IV kw. tego roku.