Deweloperzy mieszkaniowi mają do wydania na działki miliony złotych, głównie z poprzednich transakcji sprzedaży lokali. Na przykład Robyg, największa spółka w branży, na zakup gruntów może w tym roku przeznaczyć 100 mln zł. Podobną kwotą dysponuje Budimex Nieruchomości, który przygląda się lokalizacjom w Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Trójmieście. Niewiele mniej, bo 80–100 mln zł, na działki może wydać Atal, który kilka dni temu zadebiutował na GPW. Plan wrocławskiego Vantage Development to wydatki na poziomie 30–40 mln zł.
– wskazuje Dariusz Pawlukowicz z zarządu Vantage Development.
Grunty przygotowane pod inwestycje cieszą się dużym zainteresowaniem, a wraz z nim rosną ceny. Zwykle o jedną działkę zabiega kilka firm. Szczególnie trudno jest o zakup tych mniejszych i średnich, które umożliwiają budowę do 200 mieszkań. Na duże grunty pod wieloetapowe projekty jest nieco mniej chętnych.
Najtrudniejsza sytuacja jest w Warszawie, największym rynku mieszkaniowym w Polsce. Emil Domeracki z agencji Colliers International wskazuje, że tu ostateczne ceny najlepszych gruntów bywają nawet o ponad 20 proc. wyższe niż ceny wyjściowe lub oferowane jeszcze w ubiegłym roku.
– potwierdza Jacek Bielecki, dyrektor w stołecznym Marvipolu.
Specjalista Colliers wskazuje, że część kupujących przejmuje grunty po mocno wyśrubowanych cenach, ryzykując, że realizowane tam projekty przyniosą zwrot znacznie niższy niż zwykle oczekiwany w branży, czyli na poziomie 15–20 proc. marży brutto. Wiele zależy oczywiście od tego, jak w ciągu dwóch–trzech lat będą zachowywały się ceny mieszkań. A te jak na razie są raczej stabilne.
– dodaje Emil Domeracki.
Ceny działek wymagających więcej pracy, np. w zakresie infrastruktury lub przygotowania prawnego, rosną w tym roku w stolicy o ok. 10–12 proc. Poza Warszawą sytuacja jest spokojniejsza. Dobre grunty są w tym roku średnio wyceniane o 5–6 proc. wyżej niż rok temu. Ale i tam widać coraz więcej zakupowych emocji. Bardzo wzrosło zainteresowanie gruntami w Krakowie, Trójmieście i Łodzi, gdzie duże otwarcie władz na inwestorów i coraz lepsza komunikacja z Warszawą przyciąga spółki mieszkaniowe. Według specjalisty Colliers niewykluczone, że w tych miastach możemy w kolejnych miesiącach obserwować większe ruchy cen w górę. Rozmówcy DGP wskazują jednocześnie, że coraz trudniej, szczególnie w stolicy, jest kupić grunt, który byłby gotowy do natychmiastowej realizacji projektu mieszkaniowego. Znacznie większa jest podaż działek z wadami, np. z koniecznością zmiany przeznaczenia terenu czy problemami z zapewnieniem komunikacji. Ale choć w tej grupie najczęściej zdarzają się cenowe okazje, deweloperzy bardzo ostrożnie podchodzą do ich zakupu, szczególnie jeśli nie są zmuszeni do szybkiego rozbudowania oferty mieszkań.
– dodaje szef działu gruntów w Colliers.
Spółki wskazują jednocześnie, że większego wpływu na ich plany powiększania banków ziemi nie będzie miało ewentualne rozszerzenie programu Mieszkanie dla Młodych na lokale z rynku wtórnego. Nieco inaczej sytuację w całej branży ocenia Mateusz Dembiński z agencji JLL.
– ocenia starszy konsultant w dziale obsługi gruntów inwestycyjnych JLL.
MdM za tydzień ponownie w Sejmie
Sejmowe komisje infrastruktury i finansów publicznych najprawdopodobniej 23 czerwca zajmą się projektem nowelizacji ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, czyli rządowym programem dopłat do kredytów Mieszkanie dla Młodych. Z informacji przekazanych DGP przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju wynika, że podtrzyma ono zgodę na rozszerzenie MdM o mieszkania z drugiej ręki. W czasie prac nad projektem w specjalnej sejmowej podkomisji taką poprawkę zaproponował klub poselski Platformy Obywatelskiej. Nie wiadomo, jakie będą limity cenowe metra kwadratowego MdM na rynku wtórnym. W przypadku rynku pierwotnego jest to 110 proc. średniego wskaźnika odtworzeniowego, a dla mieszkań z drugiej ręki posłowie proponują 90 proc. Z wyliczeń Home Broker wynika, że w Warszawie oznaczałoby to teraz limit na poziomie 5390,44 zł. Dla Gdańska limit ten wynosiłby dzisiaj na rynku wtórnym 4338,90 zł. Tymczasem ministerstwo opowiada się za ustaleniem dla lokali używanych tego wskaźnika na poziomie 80 proc.– tłumaczy Piotr Popa, rzecznik MIR.