Jaki pytany przez dziennikarzy, czy komisja zajmie się sprawą, odpowiedział, że tak. Wcześniej w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Do Rzeczy” powiedział, że prawdopodobnie tak się stanie. Teraz potwierdził, że będzie to przedmiotem badań komisji. - Jeżeli chodzi o willę pana generała Jaruzelskiego, poleciłem zająć się tą sprawą, zresztą na wniosek członków komisji, panów posłów Lisieckiego i Mosińskiego – poinformował.

Dodał, że nie wyklucza, że haromonogram pracy komisji w tym roku zostanie zmieniony, jeśli się okaże, że mogło tam dojść do nieprawidłowości. Z kolei poseł Jan Mosiński (PiS) przypomniał, że wspólnie z innym posłem PiS Pawłem Lisieckim złożył w sprawie willi zawiadomienie do prokuratury. Ocenił, że w przypadku tej nieruchomości trzeba spojrzeć na decyzję szerzej - czy ona była decyzją zwrotową i mieści się w ramach prac komisji weryfikacyjnej. - Jeżeli prezydent (Warszawy, Hanna) Gronkiewicz-Waltz przekaże dokumentację, to komisja się tym zajmie - dodał.

W wywiadzie dla tygodnika "Do Rzeczy" zapytany o to, dlaczego PO nie rozstała się z "wizerunkowym balastem" powodowanym przez nieobecność prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz podczas przesłuchań komisji ds. reprywatyzacji, Jaki powiedział: Myślę, że powody są czysto pragmatyczne. Po pierwsze, chodzi o to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz zatrudniła wielu działaczy PO i odcięcie się od niej oznaczałoby, że stracą pracę. Drugi powód jest taki, że w dzikiej reprywatyzacji brali udział także inni politycy PO I ich rodziny. Istnieje więc obawa, że jeśli spróbują się odciąć od Gronkiewicz-Waltz, to ona wsypie także ich. Dlatego może to być taki typowy układ, który się wzajemnie kryje.

Wiceminister został także zapytany, czy propozycja kary śmierci może się stać projektem oficjalnie forsowanym przez Zjednoczoną Prawicę. Jestem przekonany, że przyjdzie taki czas kiedy w Unii Europejskiej głos społeczeństwa będzie lepiej słyszany przez elity. Nieskuteczność wymiaru sprawiedliwości wynika z poprawności politycznej, a ta jest problemem nie tylko Polski, lecz także całej UE - mówi Jaki.

Jestem przekonany, że za jakiś czas zostanie osiągnięta masa krytyczna i Europa będzie zmuszona do przemyślenia na nowo postulatu zaostrzenia kar, włącznie z wprowadzeniem kary śmierci"- dodaje Jaki.

Wiceminister mówi także, że ma pewne obawy co do prezydenckich projektów dotyczących wymiaru sprawiedliwości, patrząc na to, jakich pan prezydent wybrał sobie doradców.

Zapewnia, że resort sprawiedliwości szukał porozumienia ws. reformy - tak jak to zrobił prezydent - jednak z drugiej strony twardo chodzimy po ziemi. Mieliśmy od początku świadomość, że istnieje kilka takich obszarów funkcjonowania państwa, o których reformowaniu bardzo ciężko będzie rozmawiać z opozycją. A dlaczego? Dlatego że opozycja broni toczących te obszary patologii. Jeśli ktoś uważa, że można tu zawrzeć kompromis i jednocześnie zadbać o zdrowe tętnice państwa, to w mojej ocenie jest naiwny. Takie kompromisowe dyskusje toczą się od 28 lat i ciągle jesteśmy w tym samym miejscu. Bo nikt nie ma odwagi podjąć decyzji" - powiedział Jaki.

Według niego jakiekolwiek zmiany w sądownictwie wywołują wściekły hejt ciągle najsilniejszych medialnie środowisk III RP. Wciąż ten PRL-bis jest u nas potężny i wpływowy, złogi postkomunistyczne stawiają silny opór. Nie da się go złamać bez odwagi w działaniu i pójścia pod prąd - dodał wiceminister.