Nie było niemal tygodnia, żeby do sprzedaży nie trafiał nowy projekt mieszkaniowy. Niektóre firmy tak zapamiętały się w nadrabianiu straconego czasu, że niemal co miesiąc wprowadzały na rynek nowe przedsięwzięcie. Mowa tu głównie o Dom Development, który przez ostatnie pół roku wprowadził do sprzedaży 6 nowych projektów. Ale i konkurencja nie pozostawała w tyle. Projekty, które ze względu na kryzys zostały wstrzymane, wyjęto z szuflady.

Ruszyli z kopyta

Jeszcze zanim na dobre skończyła się zima, o wbiciu pierwszej łopaty pod nowe osiedle myślał już hiszpański deweloper Pro Urba. Firma rozpoczęła wznoszenie inwestycji 19. Dzielnica na Woli, gdzie powstać ma około 1,5 tys. mieszkań. W ramach I fazy powstaną 2 budynki. Znajdzie się w nich 296 mieszkań. Na wiosnę swój debiut w stolicy zaplanował też wrocławski deweloper, firma Gant. W ramach projektu Kaskada zlokalizowanego przy ul. Sokołowskiej na Woli ma powstać ok. 750 mieszkań z segmentu popularnego wraz z lokalami usługowymi.

O przerwanym projekcie na Mokotowie przypomniało sobie też Echo Investment. Rozpoczęta jesienią 2008 r. budowa apartamentowca Klimt House stanęła, gdy tylko pojawiły się pierwsze oznaki kryzysu. Robotnicy powrócili na działkę przy Kazimierzowskiej w marcu tego roku.

Ze swoją największą inwestycją wystartował też Dolcan. Przy al. Krakowskiej deweloper chce wybudować osiedle na blisko 1000 lokali. Na razie ruszył I etap obliczony na 350 mieszkań. Po drugiej stronie Warszawy, na Bielanach, nową inwestycję rozpoczął deweloper BRE.locum. W ramach projektu Apartamenty Kochanowskiego powstanie do końca 2011 r. ponad 170 mieszkań. Z realizacją osiedla Zielony Żoliborz przy ul. Rydygiera ruszył też Turret, który zamierza wybudować tam w sumie ok. 1000 mieszkań.

W blokach startowych

To jeszcze nie koniec nowych projektów. Budowa niektórych zapowiedzianych już inwestycji wystartuje w najbliższych miesiącach. Firma z włoskim kapitałem Pirelli Real Estate zabrała się w końcu za realizację długo odkładanego projektu przy ul. Ostrobramskiej na Witolinie. Sprzedaż już ruszyła, a budowlańcy mają się pojawić na placu budowy pod koniec roku. Również ta inwestycja nie będzie należała do najmniejszych. Na razie deweloper zadeklarował tylko budowę I etapu, w którym powstanie ponad 400 mieszkań. W kolejce czekają jeszcze dwie fazy tego przedsięwzięcia.

Wcześniej, bo na lato, zapowiada rozpoczęcie budowy osiedla Libretto firma Raiffeisen Evolution. Na obleganym przez deweloperów Gocławiu przybędzie kolejne 150 mieszkań. Do walki o klientów chcących zamieszkać na Służewcu ruszyła katalońska firma Layetana. Po trzech latach przygotowań deweloperowi udało się w ruszyć z miejsca projekt Mozaika Mokotów zlokalizowany przy ul. Cybernetyki. Jeszcze w lipcu rozpocząć się ma budowa I etapu obejmującego niemal 150 mieszkań. Cały kompleks obliczony jest natomiast na blisko 800 lokali.

To jeszcze nie koniec planów deweloperskich na ten rok. Tempo chce podtrzymać Dom Development, który zapowiada, że jest w stanie rozpocząć ok. 10 nowych projektów w stolicy. Kilkaset mieszkań przed jesienią chce wprowadzić na Rynek Ronson, który zapowiada nowe osiedla na Służewcu, Ursynowie i w Łomiankach. Jesienią do walki o klienta wystartować ma z nowymi inwestycjami J.W. Construction.

Optymistyczne prognozy

Ożywieniem podaży nie są zaskoczeni eksperci od nieruchomości. "Popyt i sprzedaż wspiera spora konkurencja na rynku kredytów (widoczny spadek marż) oraz lepiej dopasowana do potrzeb kupujących podaż mieszkań. Mamy zatem do czynienia z bardziej zrównoważonym rynkiem. Łatwiej też można pozyskać kredyty dla deweloperów. Dobrze przemyślane projekty, przedsprzedaż i wkład własny ułatwiają zdobycie przychylności banku i finansowania. Najczęściej pieniądze z banku otrzymują jednak duzi deweloperzy, jak wiadomo, łatwiej im udowodnić historię i doświadczenie" - uważa Marcin Gołębiowski, wiceprezes zarządu redNet Consulting.

Świetlane prognozy przed stołeczną budowlanką roztacza też Home Broker. Eksperci tej firmy spodziewają się, że liczba nowych inwestycji mieszkaniowych wzrośnie w 2010 r. o prawie 30 proc., a w 2011 r. o kolejne 15 proc.