Takie przewidywanie znaleźć można w najnowszym raporcie "Biznes i ryzyko na rynku kredytów mieszkaniowych w perspektywie 2014 roku” przygotowanym wspólnie przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR) oraz firmę doradczą Reas.

Optymistyczne prognozy

Według ekspertów IBnGR sprzedaż kredytów mieszkaniowych w roku 2010 r. ma oscylować w granicach 40 – 50 mld zł, co oznacza przyrost stanu zadłużenia ludności z tytułu kredytów mieszkaniowych na poziomie 20 – 30 mld zł. Na półmetku tego roku można powiedzieć, że nie są to prognozy bezpodstawne. Przez dwa kwartały Polacy zaciągnęli już kredyty na połowę szacowanej sumy.

"Czynnikiem stymulującym rozwój polskiego rynku kredytów hipotecznych w najbliższych 2 – 3 latach będzie złagodzenie polityki kredytowej banków. Pozwalają na to dobra sytuacja kapitałowa, poprawa perspektyw gospodarczych, zaostrzająca się konkurencja oraz prognozy sytuacji na rynku mieszkaniowym" - twierdzi prof. Leszek Pawłowicz z IBnGR. Co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego, który planuje zakup mieszkania na kredyt? Najkrócej: będą niższe marże w bankach. Tego przynajmniej spodziewają się eksperci. "Nasilająca się konkurencja spowoduje, że w roku 2010 marże będą nadal spadały i prawdopodobnie ustabilizują się na poziomie 1,3 – 1,7 proc. (dla kredytów w złotych) dla wiarygodnych kredytobiorców, w zależności od poziomu LTV i innych ryzyk" - prognozuje profesor z IBnGR.

Więcej euro

Przebojem tego roku mają być też kredyty w walutach. Jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi, zważając na wejście rekomendacji T i postępujące osłabienie złotego, analitycy IBnGR mają swoje argumenty.

"W perspektywie średniookresowej trudno wyobrazić sobie, aby oprocentowanie udzielanych kredytów hipotecznych w euro było wyższe niż w złotówkach. Przewidywana aprecjacja złotówki powoduje, że ryzyko kursowe nie będzie równoważyło korzyści związanych z zadłużaniem się w euro. Dlatego IBnGR przewiduje istotny wzrost udziału kredytów w euro w nowo udzielanych kredytach mieszkaniowych dla ludności w roku 2010” – czytamy w raporcie.

Rodzina kontra rekomendacja

Mówiąc jedno: "będzie więcej kredytów hipotecznych”, należy też powiedzieć drugie: "mieszkania będą się sprzedawać”. Tak mniej więcej można podsumować tę część raportu, którą przygotowała firma Reas. Jej eksperci przekonują, że poprawie klimatu na rynku mieszkaniowym sprzyjała ogólna sytuacja gospodarcza. Dla utrzymania popytu na przyzwoitym poziomie istotne było zwłaszcza obniżenie obciążeniami podatkowymi, ale także – liberalizacja zasad wspierania zakupu mieszkań w ramach programu "Rodzina na swoim”.

Uwagę analityków zwraca też wprowadzenie rekomendacji T, która m.in. ograniczą dostęp do kredytów w walucie oraz wprowadzą limity związane z wysokością spłacanych rat w stosunku do dochodu.

"Obserwowane obecnie ożywienie sprzedaży mieszkań w pewnej części jest spowodowane ułatwieniami w pozyskaniu kredytów, które zapewne zostaną ograniczone pod koniec 2010 roku w rezultacie wprowadzenia rekomendacji T. W konsekwencji wzrost sprzedaży w IV kwartale 2010 r. wcale nie jest jeszcze przesądzony" - stwierdza Kazimierz Kirejczyk z Reas.