Śledztwo w tej sprawie prowadził Wydział ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. O skierowaniu aktu oskarżenia poinformował PAP w czwartek rzecznik prokuratury, prok. Łukasz Łapczyński. Zarzuty dotyczą dwóch czynów.

- Pierwszy to oszustwo na szkodę Andrzeja J., którego Jakub R. doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem zawierając z nim umowę przeniesienia własności lokalu o powierzchni 190 metrów kwadratowych przy ulicy Łuckiej w Warszawie, w zamian za ustanowienie dożywotniej renty oraz służebności osobistej – podał prok. Łapczyński.

Do zdarzenia doszło w lutym 2012 r. Andrzej J. miał wówczas 84 lata. Jakub R. wprowadził seniora w błąd ustalając, że nieruchomość przy ul. Łuckiej wraz z dwoma miejscami postojowymi warta jest 950 tys. zł, chociaż w chwili sporządzania umowy wynosiła ona co najmniej 1 mln 698 tys. zł. - Doszło do zaniżenia wartości lokalu będącego przedmiotem umowy o kwotę prawie 750 tysięcy złotych – podsumował prokurator.

Jakub R. miał także w lutym 2012 r. podrobić podpis na protokole zdawczo-odbiorczym potwierdzający wydanie w lutym 2012 r. lokalu przy ul. Łuckiej z miejscami postojowymi - to drugi z zarzutów aktu oskarżenia.

W toku śledztwa ustalono, że poszkodowany emeryt mieszkał w lokalu przy ul. Łuckiej samotnie, uchodził za osobę zamożną. W lutym 2012 r. 84-latek zawarł z Jakubem i Agnieszką R. – znajomymi jego zmarłej żony - umowę przeniesienia własności lokalu. Małżeństwo R. zobowiązało się także zapłacić zaległy czynsz w kwocie 7 tys. zł i wypłacać emerytowi dożywotnio, co miesiąc, 4 tys. zł.

Po śmierci Andrzeja J. w grudniu 2013 r., Jakub R. wraz z żoną sprzedali mieszkanie przy Łuckiej warte 1,7 mln zł. - Jakub R. w związku z nabyciem lokalu poniósł realne koszty w kwocie niespełna 120 tysięcy złotych – podała prokuratura.

Pierwszy z zarzuconych R. czynów jest zagrożony karą do 10 lat pozbawienia wolności, zaś drugi karą do pięciu lat więzienia. Oskarżony nie przyznał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień.

Jakub R. był w latach 2006-2013 wiceszefem Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza, który zajmował się zwrotami nieruchomości w ramach reprywatyzacji. Pod koniec stycznia 2017 r. został zatrzymany przez CBA w śledztwie dotyczącym reprywatyzacji nieruchomości w Warszawie. Były stołeczny urzędnik usłyszał także zarzuty m.in. przyjęcia ponad 30 mln zł m.in. w związku z nieuczciwą reprywatyzacją działki na Placu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury i Nauki. W lipcu R. przedstawiono dodatkowe zarzuty dotyczące prania pieniędzy.