Właścicielki Czarnego Kota, budynku koło zabytkowych Powązek w Warszawie, nie stawiły się na rozprawę. Za to dzień wcześniej złożyły wnioski o jej odroczenie z powody choroby. Wniosły również o zawieszenie postępowania i skierowanie sprawy do komisji reprywatyzacyjnej. Wszystkie wnioski zostały oddalone - informuje TVN Warszawa.

- W tej konkretnej sprawie można przyjąć, że to zabiegi procesowe, aby rozstrzygnięcia zapadły jak najpóźniej - orzekł sędzia Roman Hauser cytowany przez "Gazetę Stołeczną".

Tym samym nakaz rozbiórki zasądzony wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w listopadzie 2016 r. został utrzymany w mocy.

- W poniedziałek spotykam się z wiceprezydentem miasta Michałem Olszewskim w sprawie przesunięcia zabezpieczonych przez ratusz 700 tysięcy zł na rozbiórkę na przyszły rok - powiedział "Gazecie Stołecznej" powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Andrzej Kłosowski.

Eksperci szacują, że jeśli przetarg zostanie sprawnie rozpisany i domknięty, wyburzanie Czarnego Kota od pierwszego piętra mogłoby rozpocząć się w połowie lutego.

Najsłynniejsza samowolka budowlana przestanie straszyć. Po 8 latach jest wyrok sądu

O tym, że Czarny Kot zostanie zburzony, informowała na początku sierpnia WP.pl. Dzielnica, na której stanęła najsłynniejsza samowolka budowlana, po 8 latach wygrała w sądzie.

"Wyrok nakazuje właścicielowi posesji zwrot gruntu miastu", podawała WP.pl.

- Mamy nadzieję, że to miejsce w końcu przestanie straszyć i zostanie zagospodarowane zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego – mówił wówczas Krzysztof Strzałkowski z wolskiego ratusza.

Budynek wyrósł pomiędzy ulicami Powązkowską i Okopową jeszcze w latach 80. O ile początkowo miał tylko jedno piętro, o tyle z czasem zaczęło ich przybywać. Bryła rozrastała się także na boki, prezentując różne style architektoniczne.

Spór miedzy miastem a właścicielem gruntu rozpoczął się w 2010 roku. Miasto domagało się zwrotu ziemi, z kolei "pomysłodawca architektonicznego >potworka< starał się zalegalizować swoje działania. Sąd uznał jednak, że właściciel łamie prawo, ponieważ korzysta z działki, której umowa dzierżawy wygasła w 2009 roku. Pomimo urzędniczych pism wzywających do zapłaty oraz opuszczenia gruntu, w hotelu Czarny Kot nadal prowadzono działalność gospodarczą", dodawała WP.pl.

Docelowo po tym, jak budynek zostanie zburzony, miałby tam powstać 120-metrowy wieżowiec. A niewykluczone, że także żłobek, biblioteka i przychodnia.