PAP: Ma pan żal do kandydata Zjednoczonej Prawicy Patryka Jakiego, ponieważ wspominał pan na konwencji, że podchwycił pana pierwszy pomysł ogłoszony podczas kampanii wyborczej - czyli odbudowę Pałacu Saskiego?

Marek Jakubiak: Już nabrałem pewności, że jak nie zostanę prezydentem, to mój pomysł będzie zrealizowany. Ja podchodzę pragmatycznie do tematu. Pomysłem Kukiz'15 jest zakończenie odbudowy stolicy silnym akcentem poprzez odbudowanie ostatniego zabytku w Warszawie.

Pałac Saski, pytanie co tam będzie, bo przed wojną była komenda garnizonu - być może teraz powinna być. Ewentualnie, jeżeli nie będzie tam komendy garnizonu, to już Senat się tam pcha. Tu mam pewnego rodzaju obawy dlatego, że Sejm ma być ogrodzony palisadą czterometrową, to zaraz i to ogrodzą. To jest ostatni moment, aby odbudować Pałac Saski. Po odbudowie prezydent Warszawy powie: odbudowaliśmy Warszawę po waszych zniszczeniach Niemcy. Teraz kładziemy wam fakturę. Nie będę czekał na premierów, prezydentów Polski itd., nie będę się bawił w politykę. Jako prezydent Warszawy, w imieniu Stefana Starzyńskiego i mieszkańców Warszawy, wystawie im fakturę, koniec gadania. Nie biorę jeńców w tym przypadku.

PAP: Podczas niedzielnej konwencji Kukiz'15 Paweł Kukiz mówił, że chce, aby w samorządach co roku odbywały się referenda. O co by pan pytał warszawiaków?

MJ: O wszystko np. budowę pomnika. Ja bym chciał się całej Warszawy spytać, czy ten pomnik w tym miejscu jest korekt, czy on akurat tam pasuje. Chciałbym zapytać, czy inwestujemy dzisiaj w linie metra tą, czy tą i to warszawiacy zdecydują, co jest dla nich istotniejsze. Informacja o pytaniach przychodziłyby do warszawiaków na smartphony, taki klasyczny e-voting. Dlaczego ja nie mam mieć kontaktu z ludźmi, którzy mi zaufali? To jest zaufanie - ja im ufam, oni mi ufają. Ja będę robił tak jak oni chcą, a nie tak jak ja chce.

PAP: W pana programie jest również smart city. Jak pan je rozumie?

MJ: Widzę to jako pomoc w organizowaniu miasta za pomocą elektroniki. Jak ktoś jedzie samochodem, to niech mu to warszawskie smart city podpowie jak najszybciej dojechać z punktu A do punktu B. Niech podpowie, gdzie można zaparkować.

PAP: W kampanii nie obiecuje pan budowy nowych linii metra, ale np. likwidacje słupków, które przeszkadzają kierowcom. Określiłby się pan jako kandydat na prezydenta dla kierowców?

MJ: Oczywiście. Także taksówkarzy. Weźmy sobie sprawę firmy Uber. Taksówkarze warszawscy nie podnoszą nam cen od wielu lat, chcą konkurować na równych warunkach z Uberem. Miasto udaje, że nie widzi sprawy. Ci kierowcy są częścią Warszawy, trzeba o nich dbać. Uber niech sobie działa, ale na identycznych zasadach - koncesje, ubezpieczenia i narzucona stawka przez miasto.

Jeżeli chodzi o słupki, to ja uważam, że słupki stały się już taki symbolem Warszawy jak syrenka, to już jest logo Warszawy. Już takiej wysokości są słupki, że kierowca nie widzi ich zza kierownicy - stąd te stłuczki, wypadki.

PAP: Jest pan za wprowadzeniem sekundników przy sygnalizacji świetlnej, które odliczają czas, kiedy zmieni się światło?

MJ: Jak najbardziej. To jest bezpieczeństwo czystej krwi.

PAP: Wchodził pan do polityki z pomysłem postawienia husarii przed Pałacem Prezydenckim. Co się dzieje z tym pomysłem? Jako prezydent stolicy mógłby pan wpłynąć na jego realizację.

MJ: To nie podlega prezydentowi stolicy. Ja już widzę strażników miejskich ze skrzydłami. Ale bez żartów. W sprawie asysty husarii przed Pałacem Prezydenckim cały czas prowadzę rozmowy. Poprzedni prezydent Bronisław Komorowski uważał, że jest to jest problem polityczny, bo husaria pogoniła Rosjan. Rozmawiam z panem ministrem Andrzejem Derą, który przyznał, że projekt mu się podoba, ale musimy znaleźć czas, żeby o tym porozmawiać.

rozmawiał: Grzegorz Bruszewski