Jeżeli transakcja dojdzie do skutku, prezes Jarosław Kaczyński będzie musiał poszukać sobie nowej siedziby. Cena, za jaką może zostać sprzedany biurowiec przy Nowogrodzkiej, sięga 7 mln euro.

Oferta krąży po rynku od dawna. Lokalizacja na warszawskiej Woli, która staje się nowym centrum biznesowym stolicy, to atut. Co jakiś czas zgłaszają się pośrednicy, by skojarzyć klientów i dopiąć transakcję. Ale działka ma sąsiada, słynną spółkę Srebrna, i dlatego to trudny teren. Bez porozumienia trudno będzie tam coś zbudować – mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" osoba, która zna temat.

Problem polega na tym, że pomieszczenia na Nowogrodzkiej wynajmuje Prawo i Sprawiedliwość, ale budynek nie jest własnością partii. Z kolei do spółki Srebrna, która jest biznesową perłą w koronie środowiska związanego z PiS, należy sąsiednia nieruchomość dzieląca z biurowcem, gdzie urzęduje prezes Kaczyński, m.in. podwórko, parking i podziemny garaż. Bez zgody Srebrnej ewentualny kontrahent nie będzie w stanie niczego na Nowogrodzkiej zbudować.

Okazuje się, że niecały rok temu pojawił się chętny z Wysp Brytyjskich, który szukał działki pod biurowiec. - Cena za Nowogrodzką zależy od prowizji. Padały sumy 40-50 mln zł i te bardziej realne, 32-33 mln zł. Odpadliśmy. To bardzo delikatny temat z powodu najemcy, czyli pana prezesa Kaczyńskiego i jego ludzi. Klient był zainteresowany szerzej, bo też biurowcem w Al. Jerozolimskich. Chciał pisemnych porozumień ze Srebrną, ale nie udało nam się ich uzyskać – mówił rozmówca "GW".

Niedawno pojawił się nowy inwestor, który w tym miejscu chciałby postawić hotel. Kolejnym problemem jest sam prezes PiS, który Nowogrodzkiej opuszczać nie chce. Jeśli spółka Metropol z izraelskim kapitałem, czyli właściciel budynku dopnie swego, prezes Kaczyński przez chwilę nie będzie miał siedziby. Rozwiązaniem może być przeniesienie biura partii do siedziby spółki Srebrna w Al. Jerozolimskich.